Marcin Malinowski odziedziczył "kawałek materiału" po Rafale Grodzickim. Śrutwa zawiedziony

Marcin Malinowski, nowy kapitan Ruchu Chorzów wyprowadza zespół na boisko mając na ramieniu tą samą opaskę, co jego poprzednik.
37-letni Malinowski został mianowany kapitanem podczas przedsezonowego zgrupowania w Kamieniu. Za takim wyborem głosował trener Waldemar Fornalik, a jego następca Tomasz Fornalik nie zamierza zmieniać wcześniejszych decyzji zespołu i sztabu szkoleniowego. - Na koniec przygody z piłką znowu spotyka mnie splendor i wyróżnienie, którego miałem okazję już doświadczyć grając w Odrze Wodzisław - mówi pomocnik niebieskich. - Funkcja kapitana to także odpowiedzialność. Dodatkowe obowiązki na boisku, gdy trzeba porozmawiać z sędzia. Praca w szatni, gdy czasami trzeba krzyknąć, a innym razem dodać otuchy. Będę też musiał sobie przypomnieć drogę do gabinetu prezesa. Kapitan to przecież łącznik drużyny z działaczami w chwili, gdy nie wszystko układa się tak jak powinno - mówi Malinowski, który przejął opaskę po Grodzickim, dziś już zawodniku Śląska Wrocław.

Malinowski przejął symbol kapitana dosłownie, bo zakłada na ramię ten sam kawałek materiału, który wcześniej nosił "Grodek". - Odziedziczyłem opaskę po Rafale, ale, że na Cichej zmienił się dostawca sprzętu sportowego to nie wykluczam, że zmieni się też opaska - dodaje Malinowski.

Mariusz Śrutwa, były kapitan Ruchu podkreślał na naszych łamach, że ustępujący kapitan powinien zachować opaskę. - Opaska to nie jest przedmiot, który przechodzi z rąk do rąk, ale powód do dumy - mówił.

Malinowski to kolejny kapitan Ruchu w ostatnich latach. O nieustających zmianach pisaliśmy wcześniej..

Problem może wrócić już za rok, bo przez taki okres będzie jeszcze obowiązywać umowa Malinowskiego na Cichej.