Sport.pl

Na drodze Ruchu stanie czeski Waldemar Fornalik

Ruch Chorzów - jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem - zagra w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej z Viktorią Pilzno. Czesi to bardzo niewygodny rywal z ?gwiazdą? na trenerskiej ławce.
Tomasz Fornalik, trener chorzowskiej drużyny nie rozwodzi się nad wynikiem losowania III rundy w sytuacji, gdy niebiescy wciąż nie uporali się z Metalurgiem Skopje w rundzie drugiej.

Czesi też nie mogą być pewni tego, że przyjadą na Cichą. Wcześniej muszą wyeliminować gruziński Metalurg Rustawi. W pierwszym, wyjazdowym spotkaniu górą byli jednak piłkarze z Pilzna (3:1).

- Czeska drużyna rok temu dotarła do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ma więc doświadczenie jeżeli chodzi o grę w europejskich pucharach. To wymagający przeciwnik, który prezentuje typową czeską szkołę gry: są dobrze zorganizowani w defensywie, zdyscyplinowani taktycznie i sprawnie konstruują kontrataki. Próbki takiego stylu zaprezentowali Czesi w meczu z reprezentacją Polski podczas mistrzostw Europy - ocenia Fornalik.

Podczas Euro grę Czechów pchał do przodu skrzydłowy Viktori Vaclav Pilarz, który od nowego sezonu będzie już grał w VfL Wolfsburg. W składzie Viktorii pozostają inni uczestnicy Euro - David Limbersky, Vladimir Darida i Frantisek Rajtoral.

Najwięcej w klubie z Pilzna zależy jednak nie od piłkarzy, a od trenera Pavla Vrby. To taki czeski Waldemar Fornalik, którego w Pilznie noszą na rękach. Były piłkarz Banika Ostrawa poprowadził Viktorię do największych sukcesów w historii klubu - wywalczył mistrzostwo, Puchar Czech, a także wprowadził zespół do fazy grupowej LM. W 2010 roku został wybrany w Czechach trenerem roku.

49-letni Vrba, który z MSK Żilina był też mistrzem Słowacji - przynajmniej dwa razy był bliski przeprowadzki do Polski. Chciała zatrudnić go Wisła Kraków, a w maju tego roku był przemierzany do Legii Warszawa.

W 2003 roku, gdy Vrba pracował w Baniku udzielił "Gazecie" obszernego wywiadu. Mówił przede wszystkim o systemie szkolenia w Czechach. - W Baniku trener, który ma podpisany profesjonalny kontrakt z klubem, zarabia od 13 tys. koron w górę [w 2003 roku było to ok. 1700 zł - przyp. red.]. Mamy sześciu takich szkoleniowców. To bardzo dużo. Są też półprofesjonalni trenerzy, którzy za swoją pracę otrzymują z klubu 5 tys. koron. Każdy zespół ma dwóch trenerów: głównego i asystenta. Dodatkowo Czesko-Morawski Związek Piłkarski, z pieniędzy otrzymywanych z Ministerstwa Szkolnictwa, przekazuje co miesiąc środki na czterdzieści centrów sportowych. Banik ma najwyższą kategorię i co miesiąc możemy liczyć na około 50 tys. koron. Z tego trener młodzieży musi otrzymać minimum 24 tys. koron. Resztę pieniędzy klub może przeznaczyć na opłacenie innych szkoleniowców albo na zakup sprzętu sportowego. My przeznaczamy je na pokrycie kosztów dojazdów zawodników, ich zakwaterowanie, jedzenie. Ale to i tak jest mało. Trenuje przecież u nas kilkudziesięciu piłkarzy z okolicy. Co roku Banik na szkolenie młodzież przeznacza cztery, pięć milionów koron. Ale ciągle powtarzam, że to się opłaca. Jeśli potem za zawodnika otrzymamy 100 mln koron, to młodzież jest opłacona na dwadzieścia lat. Za Barosa, Sverkosa i Papadopulosa otrzymaliśmy łącznie 380 mln koron [ok. 52 mln zł - przyp. red.] - podkreślał.

Ruch - jeżeli upora się z Macedończykami - będzie gospodarzem pierwszego meczu (2 sierpnia). Rewanż odbędzie się tydzień później.

Zimą tego roku z Viktorią zagrał sparing ze Śląskiem Wrocław. Zobaczcie bramki z tego meczu



Górnik, Ruch, Jastrzębski i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: