Sześć rzeczy, których dowiedzieliśmy się po łomocie Ruchu w Pilznie [ANALIZA]

Ruch Chorzów w fatalnym stylu pożegnał się z rywalizacją w europejskich pucharach. Porażka 0:5 z Viktorią Pilzno rodzi obawy, że niebiescy będą też zawodzić w Ekstraklasie.
Co wiemy po tym meczu? Czy ta wpadka to zapowiedź problemów wicemistrza Polski?

Słaby środek pola

Ruch wciąż nie ma w środku pola piłkarza, któryby pokierowałby grą zespołu. Od dawna wypominamy niebieskim, że w linii pomocy mają przede wszystkim piłkarzy defensywnych - Marcin Malinowski, Gabor Straka czy Paweł Lisowski. Na polską Ekstraklasę to wystarcza, ale gdy w Pilznie trzeba było zaatakować i gonić wynik, to okazało się, że nie ma kim. Po piłkę cofali się do pomocy napastnicy: Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski.

Selekcjoner też by nie pomógł

Tomasz Fornalik zaliczył bolesny - debiutancki start w europejskich pucharach, ale to nie oznacza, że, gdyby na trenerskiej ławce siedział Waldemar Fornalik byłoby lepiej. Stawiamy, że końcowy efekt byłby taki sam. Ruch okazał się po prostu zdecydowanie za słaby na czeski zespół. Po pierwszym meczu zarzucano Tomaszowi Fornalikowi, żeby postawił na zbyt defensywną taktykę. Rewanż pokazał, że gdyby niebiescy zagrali w Chorzowie odważniej, to do blamażu doszłoby już prawdopodobnie w pierwszym spotkaniu.

Siła to za mało

Dobre przygotowanie do sezonu, wytrzymałość i siła - to z czego jest znany Ruch - bledną, gdy zderzyć je z umiejętnościami Czechów. W Viktorii na każdej pozycji grał zawodnik, który wiedział, co chce zrobić z piłkę i zazwyczaj miał przewagę nad rywalem. Chwilami zdumiewała szybkość, z jaką piłkarze z Pilzna mijali obrońców Ruchu.

Duris lepszy od Piecha

Ruch nie sprzeda Arkadiusza Piecha za dwa miliony euro. O takiej kwocie mówili działacze niebieskich - być może tylko po to, żeby odciąć się od transferowych spekulacji - gdy napastnikiem niebieskich zainteresowało się francuskie Troyes. Jeżeli Piech był obserwowany w Pilznie przez wysłannika klubu z Bundesligi - a mówiło się o tym - to ten po powrocie do Niemiec powie: "Piech? Bierzmy Michala Durisa!". Słowak - o trzy lata młodszy od Piecha - był najlepszy na boisku. Strzelił trzy gole.

Budowa to mrzonka

Budowa drużyny na europejskie rozgrywki to w polskich realiach mrzonka. Jerzy Podsiadło, prezes bogatego Węglokoksu, który był sponsorem Ruchu w eliminacjach Ligi Europejskiej stwierdził, że to zadanie na lata. Trudno jednak przypuszczać, że Ruch zatrzyma swoich najlepszych piłkarzy - Piecha, Jankowskiego - tak długo, skoro niebiescy liczą na pieniądze z ich transferów. To się będzie na Cichej powtarzać: transfer, promocja, sprzedaż.

To nic nie znaczy

Bolesna wpadka w Czechach nie musi wiele znaczyć w kontekście rywalizacji z krajowymi rywalami. Za tydzień Ruch zagra na inaugurację ligi z Lechem i może się okazać, że chorzowscy pomocnicy są kreatywni, skrzydłowi bajecznie dokładni i szybcy, a napastnicy strzelają gola za golem. Po prostu na tle słabszych rywali solidność Ruchu znowu okaże się w cenie.