Sport.pl

Ruch Chorzów nie zarobi. Nie chcą płacić za piłkarzy niebieskich

Okazuje, że w dzisiejszych czasach nawet sprzedaż piłkarza za sto tysięcy złotych graniczy z cudem. Dobitnie przekonał się o tym Ruch Chorzów.
Niebiescy mają wielu zawodników, którzy ogrywają w innych drużynach. W ostatnich sezonach chorzowskim piłkarzom najbliżej było do GKS-u Tychy. Wiosną z awansu do pierwszej ligi cieszyli się w Tychach Paweł Lesik, Bartłomiej Babiarz, Daniel Feruga, Mateusz Struski i Marcin Sobczak. Zawodnicy byli do GKS-u wypożyczeni, a Ruch zapowiadał, że chce już skończyć z bezgotówkowymi transakcjami. Jak to się skończyło? W Tychach został tylko Babiarz. Początkowo niebiescy chcieli za swojego piłkarza 300 tysięcy złotych. Ostatecznie 23-letni pomocnik znowu został wypożyczony.

Sprzedać nie udało się też Ferugi (bardzo dobra runda wiosenna), z którym ostatecznie rozwiązano umowę, a piłkarz trafił do Chojniczanki. Lesik został wypożyczony do Zagłębia. Bez klubów pozostają Sobczak i Struski.

Nowego pracodawcy nie może też znaleźć były młodzieżowy reprezentant Polski Bartosz Flisz. Napastnik, który grał ostatnio w Arce miał zostać w Gdyni, ale działacze pierwszoligowca ostatecznie zrezygnowali z takiego rozwiązania. Pojawiła się opcja, że Flis zagra w Cracovii. Miał kosztować 160 tysięcy złotych. - Też nic z tego nie wyszło. Flis trenuje na Cichej. Na razie wielkich szans na grę w pierwszej drużynie nie ma, więc dalej szukamy dla niego nowego klubu. W podobnej sytuacji jest również Struski - informuje Mirosław Mosór, dyrektor sportowy niebieskich.

Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


 

Więcej o: