Prawy do lewego, czyli jak Ruch szuka piłkarzy na lewą obronę

W tym sezonie niebiescy znowu będą musieli sobie radzić bez klasycznego lewego obrońcy.
Waldemar Fornalik, były trener Ruchu, a dziś selekcjoner reprezentacji Polski, nie raz mówił, że znalezienie piłkarza na tę pozycję to wielki problem, a co za tym idzie słabość Ruchu.

- Bratu zapewne chodziło o to, że na lewej obronie musi w Ruchu grać prawonożny piłkarz, czyli Marek Szyndrowski. Marek nie ma łatwo, ale wywiązuje się z zadań, jakie na niego nakładamy - mówi Tomasz Fornalik, trener Ruchu.

Waldemar Fornalik nie obawiał się przesunąć Szyndrowskiego na lewą obronę, gdyż sam też grał na tej pozycji, chociaż lewą nogę miał słabszą.

W poprzednim sezonie Ruch miał lewonożnego defensora. Czech Tomas Josl okazał się jednak za słaby, żeby rozwiązać problem niebieskich i rozstał się z klubem. Ostatnim zawodnikiem niebieskich, który pewnie czuł się na tej pozycji był Tomasz Brzyski, dzisiaj zawodnik Polonii Warszawa.

- Wygląda na to, że w tym roku znowu będziemy musieli sobie radzić bez lewonożnego obrońcy. O miejsce na tej pozycji mogą też rywalizować Igor Lewczuk, Marcin Kikut oraz Maciej Sadlok - precyzuje szkoleniowiec wicemistrzów Polski.