Andrzej Iwan ocenia: Ruch Chorzów grał dotąd ponad stan. Brat bratu nierówny

Andrzej Iwan, uczestnik dwóch turniejów o mistrzostwo świata, zastanawia się, jaka jest przyczyna ostatnich niepowodzeń Ruchu Chorzów.
53-letni Iwan największe sukcesy na polskich boiskach odnosił w barwach Górnika Zabrze (trzy tytuły mistrza kraju). Obecnie jest piłkarskim ekspertem w telewizji Orange Sport.

Wojciech Todur: Zaskoczyła pana klęska 0:4 Ruchu Chorzów z Lechem Poznań na inaugurację Ekstraklasy?

Andrzej Iwan: Wynik jednego spotkania nie musi jeszcze o niczym świadczyć, ale w przypadku Ruchu można już mówić o ciągu piłkarskich wpadek. Wysoka porażka z Viktorią Pilzno w eliminacjach Ligi Europejskiej (0:5), wygrany, ale przy dużej dozie szczęścia, mecz drugoligowym Pelikanem Łowicz w Pucharze Polski. To niepokojące.

Jaka jest przyczyna?

- Nie mam wiedzy o tym, co się dzieje w klubie. Najprościej byłoby powiedzieć, że zmienił się trener. Młodszy brat nie zawsze jest taki sam, jak brat starszy. Między Tomkiem, a Waldkiem nie można postawić znaku równości. Dzieli ich też przecież dziesięć lat wieku. Może piłkarze przywykli do tego, że Tomek Fornalik zawsze był "drugi" i dalej tak go traktują? Nie da się ukryć, że Ruch grał w ostatnich sezonach ponad stan, w czym była również duża zasługa właśnie Waldka. Waldek też oczywiście nie był nieomylny. Przecież dwa lata temu Ruch kończył pierwszą rundę Ekstraklasy na miejscu zagrożonym spadkiem.

Moim zdaniem Ruch ma problem nie tylko na boisku, ale i poza nim. Po odejściu Wojciecha Grzyba w tej drużynie nie ma przywódcy.

- To słuszna uwaga, gdyż Ruch wiele spotkań wygrywał dzięki znakomitej atmosferze. Dzięki szatni. Z Wojtka zrezygnowano zbyt pochopnie. Wiem, że w ostatnim roku nie był już w najwyższej formie, ale jednak wciąż mógł tej drużynie pomóc. Pamiętam, że gdy grałem w VfL Bochum, w składzie mieliśmy doświadczonego Klausa Fischera [wielokrotny reprezentant RFN, wicemistrz świata z 1982 roku - przyp. red.]. Układ był jasny. Klaus wiedział, że nie ma szans na grę, ale oddawał drużynie całe serce poza boiskiem, podczas treningów. Mobilizował, uczył młodzież. Był prawą ręką trenera.

Teraz oczywiście mogę się na ten temat wymądrzać, ale kto w czerwcu wiedział, że Waldek Fornalik zostanie w lipcu selekcjonerem? A tak Ruch stracił nie tylko trenera, ale i bardzo ważnego piłkarza.

Wydawało się, że zespół będzie jeszcze silniejszy. Ruch przecież był aktywny na rynku transferowym.

- To prawda. Pytanie, czy postawił na właściwych ludzi, bo z tym pewności nie ma. Moim zdaniem, sięganie po piłkarzy Polonii Warszawa [Maciej Sadlok i Pavel Sultes - przyp. red.] było błędem. Byli zawodnicy Polonii generalnie zawodzą w innych drużynach. W Warszawie dobrze zarobili i są syci.

Przecież Sadlok ma dopiero 23 lata.

- Gdy przechodziłem z Wisły do Górnika Zabrze miałem 26 lat, a za sobą dwa turnieje o mistrzostwo świata i też czułem się wypalony i pełen obaw. Maciek to pewnie fajny chłopak, ale proszę mi wskazać jego dwa dobre mecze, jakie rozegrał w barwach Polonii. No, może byłbym wstanie wskazać jeden. Ilość transferów też wcale nie musi służyć drużynie, która dotąd miała raczej stabilną kadrę. Może część zawodników poczuła się zagrożona i działa to na nich destrukcyjnie?

Dlaczego Andrzej Niedzielan tak długo wraca do formy?

- Nie wiem, czego w Ruchu wymaga się teraz od Andrzeja, ale to nie jest piłkarz, który przez 90 minut angażuje się w grę. Zawsze jednak stać go na szarżę, która przesądzi o losach meczu.

Powiedział pan, że Ruch grał w przeszłości "ponad stan". A może to Waldemar Fornalik działał na zespół jak katalizator, który wznosił zespół na wyższy poziom? Nie ma go, więc zespół stracił wiarę, że stać go na coś więcej niż środek tabeli.

- To bardzo możliwe. Takie rzeczy się zdarzają. W Górniku jeden Adam Nawałka jest ważniejszy niż dziesięciu piłkarzy. Wiem, że w klubie często kręcą nosem na decyzje Adama, a na koniec okazuje się, że to jednak on miał rację. Nie ma jednak co rozpaczać nad Ruchem. Może jeszcze się odrodzi. Rok temu też przecież zaczęli od 0:3 z Lechem, a skończyli na podium.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »