Sport.pl

Tej grupie piłkarzy Ruchu Chorzów będzie ciężko wzniecić płomień

?Szatnia Ruchu? - atut, który przez lata był wielką siłą niebieskich dziś, naszym zdaniem, stracił na znaczeniu.
Nie da się wytłumaczyć pierwszej porażki w sezonie tylko zmianą trenera Waldemara Fornalika na jego młodszego brata Tomasza. Eksperci wskazują, że najsłabszą formacją niebieskich była defensywa, w której najczęściej mylił się Maciej Sadlok - jedyny nowo pozyskany zawodnik w podstawowej jedenastce wicemistrza Polski.

Załóżmy, więc, że mamy już dwa powody przegranej. Szukamy dalej. Spójrzmy na to, kto latem pożegnał się z klubem.

Odszedł kapitan, czyli Rafał Grodzicki. Co by nie mówić o piłkarskich umiejętnościach Grodzickiego , to jednak był to zawodnik, który potrafił mobilizować kolegów i zadbać o dobrą atmosferę poza boiskiem.

Klub z Cichej nie przedłużył też kontraktu z Pawłem Abbottem. OK, może i piłkarz był z niego "drewniany" , ale jego pogodna natura, dystans do siebie też sprawiały, że szatnia Ruchu miała w nim wielkie oparcie.

Na koniec najważniejsza i najpoważniejsza strata - Wojciech Grzyb. Stawiamy, że gdyby działacze niebieskich mieli dar jasnowidzenia i wiedzieli, że Waldemar Fornalik po sezonie zamieni Ruch na reprezentację, to przedłużyliby kontrakt z Grzybem.

Grzyb był klubową ikoną, ulubieńcem kibiców. Fani Ruchu zawsze mieli takiego zawodnika w kadrze. Nie było Grzyba, to był Mariusz Śrutwa. Nie było Śrutwy, no to był Krzysztof Warzycha.

Teraz w zespole niebieskich próżno szukać takiego piłkarza. Kapitanem jest Marcin Malinowski, który przecież sam bronił się przed tą funkcją. Największymi futbolowymi autorytetami powinni być doświadczeni i utytułowani Marek Zieńczuk i Andrzej Niedzielan. Pierwszy grał z Lechem tylko do przerwy, drugi wcale. Tej grupie piłkarzy, która gra dziś na Cichej, będzie ciężko wzniecić płomień.

Więcej o: