Ruch Chorzów ucierpi przez łódzki konflikt [WIDEO]

Fani niebieskich nie będą wspierać wicemistrzów Polski podczas sobotniego meczu z Widzewem.
Chorzowscy piłkarze często powtarzają, że mają najlepszych fanów w Polsce. Kibice Ruchu rzeczywiście zachowują się w ostatnich tygodniach tak, jakby w żaden sposób nie ruszały ich wysokie porażki niebieskich. Fani głośno i do ostatnich minut wspierali swój zespół podczas meczu z Viktorią Pilzno (0:5) w eliminacjach Ligi Europejskiej.



Nie ustawali też w dopingu, gdy Ruch dostał lanie od Lecha Poznań (0:4). Wojciech Grzyb, były piłkarz niebieskich, jest pod wrażeniem zachowania chorzowskich fanów.

- Ruch ma ogromną grupę wiernych kibiców podążających za swoją ukochaną drużyną po całej Polsce i nie tylko. Przyśpiewka "Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz Ruch Chorzów gra" ma swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Fani niebieskich byli w Kazachstanie, na Malcie i w Macedonii, a w Wiedniu i Pilznie [wszystkie mecze odbyły się w LE - przyp. red.] pokazali światu na czym polega prawdziwa miłość do swojego klubu. Dlatego bardzo mocno liczę na to, że właśnie teraz, w tym niełatwym położeniu w jakim znalazł się zespół Ruchu, pomogą mu odpowiednim wsparciem na trybunach podczas kolejnych meczów. Nie jest bowiem sztuką być kibicem tylko wtedy, kiedy zespół gra efektownie, notuje serię zwycięstw i walczy o najwyższe cele. Prawdziwy kibic to ten, który nie przestaje dopingować nawet wtedy, gdy nie ma już realnych szans na korzystny wynik - podkreśla Grzyb.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że w sobotę Ruch będzie grał w ciszy, a to z powodu konfliktu łódzkich fanów z działaczami Widzewa. O sprawie pisze serwis niebiescy.pl .

"Klub Kibica Ruchu Chorzów postanowił, że w tej sytuacji nie będzie organizować wyjazdu na sobotni mecz. Fani "Niebieskich" do Łodzi mogą się wybrać indywidualnie i zakupić bilety w kasach Widzewa, jednak podczas meczu nie będzie prowadzony zorganizowany doping" - czytamy na internetowej stronie klubu .