Sport.pl

Wojciech Grzyb o komentatorze uchodzącym za ikonę. "Nie lubię go"

Wojciech Grzyb, były piłkarz Ruchu zadebiutował w nowej roli - jest teraz także komentatorem piłkarskim w telewizji Canal+.
Grzyb, który jest teraz pracownikiem działu marketingu chorzowskiego klubu - debiutował spotkaniem ostatniej kolejki Podbeskidzie Bielsko-Biała - Wisła Kraków. - Akurat trafiliśmy mecz, w którym wiele się działo. Akcje przenosiły się z jednej pod drugą bramkę. Czas szybko mijał, nawet nie wiem, kiedy upłynęła pierwsza połowa. A trema? Oczywiście była. Kilka trudnych momentów w trakcie transmisji również było. Szczególnie w momentach, kiedy szukałem odpowiedniego słowa do opisania swojej myśli. Tomek Smokowski [szef sportu w Canal + - przyp.red.] utwierdził mnie jednak w przekonaniu, że nie było najgorzej. To właśnie Tomek wyszedł z propozycją, bym próbował swoich sił w roli eksperta/komentatora. Miał oczywiście kilka uwag. Niektóre z nich pokrywały się z tym, co sam sobie uświadomiłem - mówi Grzyb.

- Przede wszystkim nie powinienem zbyt często powtarzać tych samych zwrotów. A mnie się to zdarzało przy stałych fragmentach gry. Były też delikatne potknięcia, jak zawieszenie głosu. Ktoś wnikliwie słuchający pewnie zwrócił też uwagę, że pomyliłem imiona braci Matrasów. Wyrwało mi się imię Damiana, kiedy omawialiśmy faul, który spowodował Mateusz - dodaje.

Były piłkarz współpracował na stanowisku komentatorskim z Przemysławem Pełką. - Fajnie mnie prowadził. Jak na boisku, z każdym meczem powinienem nabywać wprawy. Dostałem kilka SMS-ów z pozytywnym wydźwiękiem. Oczywiście bardzo podobało się mamie, ale ona obiektywna nie jest. Aha! Dostałem sma-a od Piotrka Ćwielonga. W trakcie transmisji odniosłem się do jego słów na temat "niedziela, godzina 17:...".



Swego czasu mocno z tego drwiono, a ja przypomniałem sprawę. Pewnie dlatego napisał: "Dzięki Wojtuś". Będę musiał to przy najbliższej okazji wyprostować - uśmiecha się Grzyb.

Były kapitan Ruchu najbardziej ceni komentatorów pracujących w Canal +. Na początku wymienia Tomasza Smokowskiego. - Lubię żywiołowy komentarz speców od ligi angielskiej, czyli Andrzeja Twarowskiego, Marcina Rosłonia i Rafała Nahornego. Zapewniam, że nie nabrałem szacunku do tego fachu dopiero teraz, kiedy sam spróbowałem swoich sił z mikrofonem. Zawsze go miałem. Kibice często kpią i wytykają błędy komentatorom. Tak jak przekonują wszystkich dookoła, że oni na miejscu piłkarza zachowaliby się znacznie lepiej. Nic bardziej mylnego! - podkreśla Grzyb.

Są też komentatorzy, który Grzyb wolałaby nie słuchać. - Nie wymienię nazwiska tego, którego lubię najmniej. Powiem tylko, że przez niektórych jest uznawany za ikonę - mówi.

Stawiamy, że chodzi mu o tego pana...



Grzyb chciałby w przyszłości komentować też spotkania Ruchu, ale... - Na razie umowa nie zakłada meczów chłopaków z Chorzowa. Z uwagi na moją więź emocjonalną z tym zespołem, z tym klubem. Ale może za jakiś czas? Ucieszyłbym się, gdybym dostał taką szansę - kończy.

Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o:
Komentarze (1)
Wojciech Grzyb o komentatorze uchodzącym za ikonę. "Nie lubię go"
Zaloguj się
  • lgdacza

    Oceniono 7 razy 3

    I ma zupełną rację.Zgadzam się z nim,że Szpakowski to stary kiep i beznadziejne beztalencie.Bierze mnie na wymioty gdy go słyszę.Tyle z tego dobrego,że nie oglądam porażek naszych"kadrowiczów",bowiem wyłączam telewizor.Dostawać po mordzie z dwóch stron bym nie zdzierżył.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX