Historyczny wyczyn Ruchu Chorzów. Powtórzy się "najczarniejszy dzień w historii klubu"?

Trzy porażki z rzędu na inaugurację rozgrywek Ekstraklasy to wynik, na który "czekano" w Chorzowie od roku 1964!
Ruch Chorzów rozgrywa swój 73. sezon w historii klubu. Piękny wynik - pod tym względem lepsza od Ślązaków jest tylko Legia Warszawa (76).

Historia, którą piszą dziś niebiescy już jednak taka piękna nie jest. Niebiescy przegrali w niedzielę we Wrocławiu już po raz trzeci z rzędu. Postanowiliśmy sprawdzić kiedy po raz ostatni notowali tak fatalny start rozgrywek.

Na początek sezony, po których Ruch opuścił szeregi najlepszych. Pierwszy raz w historii przytrafiło się to chorzowskiemu klubowi po sezonie 1986/87. Niebiescy zaczęli wtedy od wyjazdowej porażki z Górnikiem (1:3), ale już w drugiej kolejce zremisowali z Olimpią Poznań (1:1). Ruch opuścił też piłkarską elitę po sezonie 1994/95. Na początek przegrał w Katowicach (0:1), ale w drugiej kolejce zremisował ze Stalą Mielec (1:1). Trzeci i ostatni spadek nastąpił po sezonie 2002/03. Chorzowianie zaczęli jednak wtedy od remisu z Górnikiem (0:0)

W poszukiwaniach serii trzech przegranych na inaugurację rozgrywek doszliśmy aż do sezonu 1964/65! Ruch przegrywał wtedy kolejno z Zawiszą Bydgoszcz (2:3), ŁKS-em (0:1) oraz Górnikiem Zabrze (1:2). Przełamał się w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław (1:0). Niebiescy zakończyli wtedy rozgrywki w połowie stawki, czyli na siódmym miejscu.

- Pamiętam, że wygraliśmy po szczęśliwym golu Gienka Fabera. Nie jest łatwo podnieść z kolan po takiej serii porażek. Nie ma sensu mówić o wstrząsach w szatni. Wszyscy muszą mocno pociągnąć ten wózek w jednym kierunku. Zaczynając od działaczy, a na piłkarzach kończąc. Potrzeba też trochę szczęścia. Problemem Ruchu są porażki, ale te wynikają przede wszystkim z tego, że niebiescy nie strzelają bramek. We Wrocławiu też wszystko na co było ich stać to bezbramkowy remis - ocenia Eugeniusz Lerch, znakomity napastnik Ruchu, mistrz Polski z roku 1960.

Dodajmy, że z tym "przełamywaniem" w roku 1964 to także średnio wyszło. Po zwycięstwie ze Śląskiem Ruch przegrał z Unią Racibórz (1:2), a następnie doznał największego upokorzenia w historii ligowych występów. 0:8 z Polonią w Bytomiu - to najwyższa ligowa porażka w historii chorzowskiego klubu. "Najczarniejszy dzień w historii Ruchu - drużyna Fabera wyliczona do ośmiu" - pisał wtedy "Sport".

Równie źle - myślimy o serii porażek na stracie rozgrywek - było wcześniej tylko raz. W 1927 roku, w premierowym sezonie polskiej ligi - Ruch także przegrał na początek trzykrotnie: z 1. FC Katowice (0:7), Wisłą Kraków (0:2) oraz ŁKS-em (1:3). W czwartym meczu zremisował z Warszawianką (0:0).

Pierwsze, historyczne zwycięstwo przyszło w kolejce piątej. Ruch - wtedy jeszcze Hajduki Wielkie - ograł na wyjeździe TKS Toruń aż 4:0. "Ruch stojący u samego końca tabeli ligowej załatwił się z TKS, który potrafił tak ładnie odprawić z kwitkiem drużyny warszawskie. W pierwszej partii z udanych kombinacji strzela Ruch trzy bramki, aczkolwiek nie posiada takiej przewagi, na jakiej istnienie wskazywałby wynik. W drugiej połowie gospodarz lepiej sobie radzi, ale nie może nawet zdobyć honorową bramkę" - relacjonował "Stadjon", którego cytuje monografia Ruchu opublikowana przez wydawnictwo GiA.



Więcej o: