Sport.pl

Jacek Zieliński przed debiutem w Ruchu. "Gra na pograniczu ryzyka"

Trener Jacek Zieliński rozpoczyna pracę na Cichej od sobotniego meczu z Koroną Kielce. Po trzech kolejnych porażkach niebiescy nie są pewni swojej formy i umiejętności.
Zieliński, który w 2010 roku poprowadził do mistrzostwa Polski Lecha Poznań musi na nowo tchnąć ducha zwycięstwa w wicemistrzów Polski.

Wojciech Todur: Przywiązuje Pan szczególną wagę do debiutanckich meczów? Jakieś spektakularne wspomnienia?

Jacek Zieliński: - Z debiutami podobnie, jak z innymi spotkaniami: raz się wygrywa, a raz się przegrywa. Przed meczem z Koroną miło wspominał mój ostatni "debiut" na trenerskiej ławce Polonii Warszawa. Pojechaliśmy wtedy właśnie do Kielc, a spotkanie zakończyło się naszym zwycięstwem 3:1.

Pamiętam też swój debiut na trenerskiej ławce Groclinu Grodzisk Wielkopolski. Przegraliśmy wtedy z Ruchem (1:4), który wtedy po raz pierwszy prowadził Duszan Radolsky. Mój zespół był wtedy rozbity po chorobie. Wielu zawodników nękała grypa żołądkowa.

Po podpisaniu kontraktu powiedział Pan, że problem Ruchu tkwi w głowach zawodników. Już Pan do tych głów dotarł?

- Pracujemy nad tym, tak samo jak nad formą zespołu. Rozmawiamy przy okazji treningów. Spotykamy się poza boiskiem. Zespół został dobrze przygotowany do rozgrywek. Kolejne porażki rodzą niestety niepewność, bojaźń, a to się przekłada potem na postawę na boisku, a w konsekwencji na wyniki. Zawodnicy zdają sobie sprawę, że źle zaczęli sezon. Potrzeba jednego, dwóch wygranych meczów, by drużyna uwierzyła w siebie i ruszyła do przodu

W ostatnim tygodniu musiał Pan sobie radzić bez trenera przygotowania kondycyjnego Leszka Dyji, który pracował w tym czasie z reprezentację Polski. To problem?

- Nieobecność Leszka w żaden sposób nie utrudniała mi pracy. Decyzja o tym, że będzie pomagał Waldemarowi Fornalikowi w kadrze, zapadła wcześniej i nie jest dla mnie żadnym problemem. W ostatnich dniach nie robiliśmy niczego tak szczególnego, żeby była przy tym niezbędna obecność Leszka Dyji. Pracowaliśmy według wcześniej nakreślonego planu. Nie ma powodów do niepokoju. To splendor dla klubu, że nasz trener współpracuje z reprezentacją.

W Ruchu wiele zależy od skuteczności Arkadiusza Piecha. Napastnik Ruchu został powołany na ostatnie mecze reprezentacji. Nie brakowało głosów, że to może być świetna okazja, żeby się przełamać. Piech jednak nie zagrał. Myśli Pan, że może wrócić sfrustrowany?

- Arek to już nie jest młody chłopak i niedoświadczony piłkarz. Na pewno zdawał sobie sprawę, że nie jedzie na zgrupowanie, jako pewniak do gry. Ważne wrócił zdrowy.

Korona podobnie, jak Ruch jest wciąż bez punktów. To dla Pana zaskoczenie?

- Rzeczywiście, po ostatnim, dobrym w wykonaniu kielczan sezonie można było się spodziewać, że wystartują lepiej. Ale taka już jest ta nasza liga. Ostatnie mecze Korony określiłbym mianem - specyficznych. Ze Śląskiem Wrocław przegrali przecież tracąc dwóch zawodników - ukaranych czerwonymi kartkami - już w pierwszej połowie. Korona jest w takiej samej sytuacji co Ruch - kolejna porażka sprawi, że zrobi się już zupełnie nieciekawie. To wciąż groźny i zdeterminowany zespół. Musimy być skoncentrowani. Takie mecze są ciekawe, ale też na pograniczu ryzyka.

Słabe, mocne strony rywala?

- Pierwsi dowiedzą się o nich moi piłkarze. Nie czas i miejsce na takie analizy.

Czy Pana Ruch nadal będzie grał dwoma napastnikami?

- Stawiam na ofensywną piłkę. Nie ma zwycięstw bez goli, ale też bez szczelnej obrony. To wszystko jest powiązane. Ruch - niezależnie od taktyki - nie może stracić swojego charakteru.

Napastnicy Ruchu nie strzelają od wielu dni, tygodni, a niektórzy miesięcy. Dlaczego tak się dzieje? Czy można im pomóc?

- Wypominanie im jak długo pozostają bez bramki na pewno im nie pomoże. Oni i tak doskonale zdają sobie z tego sprawę. Widzę na treningach jak ciężko pracują, jak mocno się przykładają, jak bardzo chcą to zmienić. Będą strzelać. Cierpliwości.

Pavel Sultes. Czy w Pana oczach to pomocnik, czy może jednak napastnik?

- Przede wszystkim Czech to ofensywny piłkarz. Może zagrać na kilku pozycjach. Widziałem go na obu skrzydłach. Pozycji za wysuniętym napastnikiem. W ataku. Dobrze mieć go w drużynie.

Ma już Pan skład na sobotę?

- Prawie, ale jest jeszcze kilka niewiadomych. Na pewno nie mogę skorzystać z Macieja Sadloka i Żeljko Djokicia, którzy pauzują z powodu czerwonych kartek oraz kontuzjowanego Mindaugasa Panki. Może być mała łamigłówka z zestawieniem defensywy. Ale spokojnie. Poradzimy sobie.

Co z bramkarzem? W tym sezonie w Ruchu nie ma pewniaka na tą pozycję.

- Rzeczywiście dotąd bronili Michal Pesković i Matko Perdijić, ale nie zapominam też o Krzysztofie Kamińskim, który także ciężko pracuje i czeka na swoją szansę. Bramkarze też potrzebują dobrego, zwycięskiego meczu by budować swoją formę, pewność. Decyzję o tym kto zagra podejmę po rozmowie z Ryszardem Kołodziejczykiem. Zawsze w tej kwestii opieram się na opinii trenera bramkarzy.

Czy Jacek Zieliński wygra w debiucie? Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
Komentarze (1)
Jacek Zieliński przed debiutem w Ruchu. "Gra na pograniczu ryzyka"
Zaloguj się
  • gawlik.st

    Oceniono 8 razy 4

    panie trenerze .przede wszystkim nalezy wyrzucic za bramy stadionu Marcinka Malinowskiego przez ,ktorego Ruch przegrał dwa mecze..Jego postawa na boisku jest mocno podejrzana.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX