Sport.pl

Radosław Gilewicz nie dziwi się, że trener Zieliński nie stawiał na Wszołka

Radosław Gilewicz, były gracz Ruchu Chorzów i Polonii Warszawa ocenia siłę obu drużyn przed niedzielnym meczem o ligowe punkty.
Internetowa strona Polonii poprosiła byłego reprezentanta Polski, a dziś m. in. eksperta telewizyjnego o komentarz przed spotkaniem z niebieskimi.

Gilewicz mówił o Jacku Zielińskim

- Widać, że trener Zieliński bardzo szybko poznał drużynę, a drużyna jego. Ostatnie wyniki Ruchu nie są dziełem przypadku. Idzie ku lepszemu i każde zwycięstwo, czy punkty zdobyte w lidze dodają drużynie pewności siebie. Jest jednak za wcześnie, żeby mówić o stylu Jacka Zielińskiego w Chorzowie. Styl widać w Górniku Zabrze, gdzie od trzech lat trenerem jest Adam Nawałka, wcześniej w Ruchu przez dłuższy czas pracował Waldemar Fornalik. W takich przypadkach można powiedzieć, że drużyna gra w stylu jakiegoś trenera. Trener Zieliński w Chorzowie jest krótko, krótko pracował też w Polonii, choć - jak na Polonię - było to całkiem długo.

O mocnych punktach Ruchu

- Myślę, że nie będę oryginalny mówiąc, że mocnym punktem Ruchu jest Arkadiusz Piech. Jest też Pavel Sultes, który na pewno będzie chciał udowodnić, że jest dobrym piłkarzem. W Polonii Warszawa wyglądało to z różnym skutkiem. Wydaje mi się, że przy trenerze Zielińskim odzyska wiarę w siebie. Powoli odradza się Maciej Sadlok, który po słabszym początku również dochodzi do zdecydowanie lepszej dyspozycji. Do tego Maciej Jankowski, który wreszcie się przełamał. To kilka elementów bardzo ważnych dla tej drużyny. W Ruchu widać coraz lepsze zgranie.

O liniach ataku Ruchu i Polonii

- Napastników powinno się porównywać po statystykach, więc skłamałbym mówiąc, że duet Piech-Jankowski ma ogromną przewagę. Uważam, że mają przewagę, ale małą, ze względu na to, że lepiej się znają. Ale z drugiej strony Dwaliszwili i Teodorczyk na pewno sa bardzo groźni i widać, że atak Polonii funkcjonuje już bardzo dobrze. Mają wsparcie ze strony pomocników. W obu drużynach przednie formacje wyglądają ciekawie i podobnie.

O Pawle Wszołku

- Doświadczenie, które przywiózł z reprezentacji powinno wzmocnić go mentalnie. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepszym piłkarzem. Czy dziwię się Jackowi Zielińskiemu, że zamiast na Wszołka stawiał na Grzegorza Bonina? Wydaje mi się, że w Polonii za czasów Wojciechowskiego była tendencja na wynik. Jeżeli został ściągnięty piłkarz o renomie ligowej za duże pieniądze oczekiwania prezesa były takie, że ten piłkarz musiał grać. Z młodymi zawodnikami trzeba eksperymentować, a jeżeli Zieliński - którego uważam za świetnego fachowca - miałby możliwość komfortu, eksperymentu i poparcie władz, łatwiej byłoby mu zrobić taki krok. A nie wydaje mi się, że takie poparcie zawsze miał.

Więcej przemyśleń Gilewicza na stronie stołecznego klubu.

Więcej o: