Sport.pl

Ten konflikt rozpalał Ruch Chorzów. "Nie ma na tyle charyzmy i umiejętności, by prowadzić zespół"

PRZEGLĄD PRASY. Mariusz Śrutwa, były piłkarz Ruchu Chorzów żartuje, że gdyby Jacek Zieliński został trenerem niebieskich kilka lat temu, to on nadal grałby w piłkę - czytamy w "Przeglądzie Sportowym"


Mariusz Śrutwa to dziś 41-letni biznesmen. Pochodzi z Bytomia, ale dla większości kibiców jest jedną z ikon Ruchu dla którego rozegrał ponad 250 spotkań w Ekstraklasie. Z drużyną z Cichej rozstał się w roku 2006. Z doświadczonego już wtedy zawodnika zrezygnował ówczesny trener Marek Wleciałowski. Śrutwa nie szczędził koledze z boiska krytyki.

"Wszystko zaczęło się podczas zimowego obozu. Trener próbował zepsuć atmosferę. Najpierw podchodził Michała Smarzyńskiego, a potem młodych. Za każdym razem powtarzał, żeby nie trzymali ze starszymi, czyli też ze mną. Z naszego nowego masażysty zrobił kapusia. Szybko go rozgryźliśmy. Mówiliśmy mu, że albo jest z nami, albo z trenerem. Masażysta był z trenerem, a do tego co drugi dzień był pijany. Miał chyba z osiem ostatnich szans, by się poprawić, teraz żegna się z klubem. Jeszcze w trakcie obozu trener dzwonił do Polski i prosił działaczy, by rozwiązać umowy z dwoma doświadczonymi piłkarzami. Mnie chciał odstrzelić na początku. Proponował mi funkcję menedżera" - mówił w wywiadzie, który ukazał się w lipcu 2006 roku na łamach "Gazety Wyborczej" Śrutwa,

Po latach były napastnik zdania o Wleciałowskim nie zmienił. Przypomnijmy, że były obrońca Ruchu jest dziś asystentem selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika. - Uważam, że Wleciałowski nie nadaje się na pierwszego trenera drużyny klubowej. Nie ma na tyle charyzmy i umiejętności, by prowadzić zespół. Lepiej się sprawdza właśnie jako asystent - mówi "PS" Śrutwa, który chwali za to Jacka Zielińskiego, obecnego trenera niebieskich.

- To odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu. Jestem w stałym kontakcie z byłym właścicielem Ruchu Mariuszem Klimkiem i kiedy Zieliński podpisał kontrakt, śmialiśmy się, że gdyby wcześniej przyszedł do Chorzowa, to bym nadal grał w Ruchu. Zieliński był bliski angażu w 2006 roku, ale wtedy zespół objął Marek Wleciałowski i to skończyło się dla mnie źle - wspomina Śrutwa.

Dodajmy, że Wleciałowski jednak wprowadził Ruch - już bez Śrutwy - do Ekstraklasy.

Więcej o:
Skomentuj:
Ten konflikt rozpalał Ruch Chorzów. "Nie ma na tyle charyzmy i umiejętności, by prowadzić zespół"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX