Sport.pl

Wojciech Grzyb wskazuje pewną prawidłowość, którą rządzą się Wielkie Derby Śląska

Wojciech Grzyb po raz pierwszy od kilku lat nie będzie przeżywał meczu z Górnikiem Zabrze na boisku, ale na trybunach.


Po ostatnim sezonie były kapitan Ruchu Chorzów zakończył karierę i został działaczem niebieskich. Grzyb zastanawia się, czy WDŚ kiedykolwiek wcześniej zostały rozegrane w poniedziałek.

- Niemniej jednak ani dzień, ani godzina rozgrywania tego spotkania w żaden sposób nie zmienią faktu, że czeka nas pojedynek ze wszech miar wyjątkowy. Dla kibiców obu drużyn z bardzo wielu względów pojedynek jedyny w swoim rodzaju. I chociaż pierwszy raz od dłuższego czasu zabraknie na nim kibiców Górnika ze względu na fakt, iż nasza chorzowska arena - a dokładniej sektor kibiców gości - jest w przebudowie to gorący doping i atmosfera będą nieporównywalne z żadnym innym meczem ligowym na Cichej - pisze Grzyb w felietonie, który ukazał na internetowej stronie klubu.

- Ja osobiście żałuję, że już nie wezmę udziału w tym wielkim widowisku jako zawodnik. Z drugiej jednak strony wciąż mam w pamięci WDŚ z lat ubiegłych, w których wyprowadzałem na boisko ekipę niebieskich jako kapitan. Zwłaszcza niezapomniane mecze na Stadionie Śląskim będą długo wspominane. Pewnie nie tylko przeze mnie, ale wszystkich, którzy mieli okazję w nich uczestniczyć. Niesamowita sceneria, ogromne rzesze fanów na trybunach, wielkie emocje na boisku. Za pierwszym razem euforia i szał radości po zwycięstwie 3:2. Za drugim - wielkie rozczarowanie i gorycz porażki 0:1 - przypomina były piłkarz niebieskich.

Grzyb zauważa pewną prawidłowość, którą rządzą się derbowe mecze. - Co ciekawe, w sytuacji, gdy Górnik był wyżej w tabeli, udawało się nam go pokonać, a gdy spadał z ligi i był skazany na porażkę - to on zwyciężył - zaznacza.

Cały felieton znajdziecie na stronie chorzowskiego klubu.

Kto wygra 29 października Wielkie Derby Śląska?
Więcej o: