Sport.pl

Piłkarz Ruchu Chorzów po meczu pluł krwią. Sędzia zachęcił rywala do ostrej gry?

Po spotkaniu z Piastem Gliwice piłkarze Ruchu Chorzów nie do końca potrafią cieszyć się z trzech punktów. Niebiescy stracili w derbowym pojedynku dwóch kluczowych zawodników.


Z gry wyłączeni są Gabor Straka i Marek Zieńczuk. Klub poinformował, że słowacki pomocnik złamał nogę w kostce i w tej rundzie na boisko już nie wybiegnie. Straka to największych pechowiec, jaki w ostatnich latach grał na Cichej. Słowak co kilka miesięcy zmaga się z różnymi urazami, po których mozolnie musi odbudowywać swoją formę i pozycję w zespole. Duszan Radolsky, trener, który sprowadził Strakę do Chorzowa, powtarzał, że gdyby nie kontuzje to Straka grałby dziś w zdecydowanie mocniejszej lidze niż polska. Kontrakt Straki obowiązuje tylko do końca sezonu. Trudno dziś przesądzić, czy umowa zostanie przedłużona.

Zieńczuk we wtorek - po kolejnym badaniu - dowie się czy rywal nie pogruchotał mu żeber. Po meczu w Gliwicach pomocnik niebieskich pluł krwią i z trudem mógł się utrzymać na nogach. Nie ma szans na jego grę w piątkowym meczu z Lechią Gdańsk.

Na Cichej usłyszeliśmy, że urazy zawodników niebieskich nie są przypadkowe. Tomasz Musiał, arbiter spotkania z Piastem, uchodzi w środowisku za sędziego, który "daje pograć". Taktyka Piasta, który od pierwszych minut grał agresywnie i na pograniczu faul wskazuje, że w Gliwicach o tym pamiętano.

Po meczu trener Piasta Marcin Brosz uważał, że Fernardo Cuerda - hiszpański pomocnik gliwickiej drużyny - został wyrzucony z boiska zbyt pochopnie. Faul na Mindaugasie Pance rzeczywiście nie wyglądał na przewinienie warte drugiej żółtej kartki.

Tyle, że trener Brosz nie ma co żalić się na pracę Musiała, gdyż ten tak naprawdę z boiska powinien wyrzucić już Tomasza Podgórskiego, który zaatakował od tyłu Strakę i wyłączył go z gry na długie miesiące.

Więcej o: