Sport.pl

Ruch Chorzów i jego największa słabość. "Takie zagrania kompromitują"

Najważniejsze zadanie przed jakim staną działacze niebieskich w czasie zimowego okna transferowego to zakontraktowanie kreatywnego środkowego pomocnika - uważa Mariusz Śrutwa, były napastnik Ruchu Chorzów i Legii Warszawa.


Gra drugiej linii chorzowskiej drużyny od dawna opiera się na zawodnikach, którzy uchodzą za defensywnych pomocników. Gabor Straka, Marcin Malinowski, Paweł Lisowski, Mindaugas Panka - to wszystko są piłkarze, którzy prędzej odczytają zamiary rywala i zatrzymają jego akcję, niż rozpoczną groźny atak swojej drużyny. Za kreatywnego piłkarza linii pomocy niebieskich można dziś uznać jedynie Filipa Starzyńskiego. 21-latek czuje się na boisku coraz pewniej, ale jednak nie na tyle, żeby poprowadzić kolegów do zwycięstw.

- Problem braku kreatywnego pomocnika dotyczy Ruch od dawna i moim zdaniem jest największą słabością tej drużyny. W ostatnim sezonie nie było tego widać, gdyż w bardzo dobrej formie był Marcin Malinowski. To od niego zaczynały się ważne akcje niebieskich. To on potrafił zatrzymać przeciwnika, a potem szybkim podaniem rozpocząć groźną akcję. Marcina z tamtego sezonu bardzo dziś Ruchowi brakuje. Nie sądziłem, że druga linia będzie aż takim problemem. Zakontraktowanie Pavela Sultesa, czy Mindaugasa Panki dawało nadzieję, że to będzie silna formacja zespołu. Stało się inaczej. Na razie nie można jeszcze tych piłkarzy skreślać. Jeżeli jednak po przepracowaniu zimowego okresu przygotowawczego okaże się, że ci piłkarze nadal zawodzą, to trzeba będzie sobie zadać pytanie, czy te transfery były trafione - mówi Śrutwa, który zauważa, że jeszcze jeden element gry nie pozwala chorzowskiej drużynie wygrywać tak często, jak chociażby wiosną.

- Stałe fragmenty gry. To był wielki atut Ruchu. Gdy drużynie nie szło, to do piłki podchodził Marek Zieńczuk i po chwili pod bramką rywala było takie zamieszanie, że gole wpaść musiały. Marek to bardzo wartościowy zawodnik, ale niestety piłka po rzutach rożnych i wolnych, które wykonuje, też nie szybuje już tak precyzyjnie. Gorzej, że nie widać zastępców i następców Marka. Przemilczę próby, gdy piłka zagrana z rogu spada na głowę lub pod nogi pierwszego z obrońców rywala. Takie zagrania kompromitują ich wykonawcę - podkreśla 41-letni Śrutwa, który strzelił w lidze 103 gole.

Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: