Sport.pl

W Ruchu Chorzów gra najmocniej krytykowany stoper ligi. "Specyficzna runda"

Maciej Sadlok, obrońca Ruchu Chorzów, w trakcie rundy jesiennej nieraz musiał tłumaczyć się z błędów, które kosztowały jego zespół stratę bramki.
23-letni zawodnik zdaje sobie sprawę z własnych słabości i nie chowa głowy w piasek. - To na pewno nie jest dla mnie komfortowa sytuacja, ale nie pozostaje mi nic innego, jak się od tego odłączyć. Po prostu robić swoje. Słuchać wskazówek trenera. Krytyka jest wpisana w nasz zawód. W ostatnim meczu, po moim błędzie, wpadł drugi gol od Wisły. Trudno, żebym teraz mówił, że było inaczej. Staram się nie myśleć o tym, co było. Wyciągać wnioski i koncentrować się na najbliższym spotkaniu - mówi wychowanek Pasjonata Dankowice.

W mediach pojawiają się opinie, że Sadlok nie tworzy zgranego duetu stoperów z Piotrem Stawarczykiem. - Znamy się z Piotrkiem i gramy ze sobą już dość długo. Popełniamy błędy, bo też piłka jest grą błędów. Nie da się jednak ukryć, że powinno to wyglądać w naszym wykonaniu zdecydowanie lepiej. Na pewno całej drużynie nie pomagają kolejne roszady w składzie wymuszone kontuzjami - przypomina piłkarz.

Jacek Zieliński, trener Ruchu, podkreśla, że w każdej drużynie pracę rozpoczyna od budowy defensywy. - W Ruchu na razie jest z tym problem. Ta formacja wciąż nie jest monolitem. Ta runda jest dla nas specyficzna. Nie tylko urazy, ale i kartki przeszkadzały w zgraniu tej formacji. Po meczu z Widzewem, gdy czerwonymi kartkami zostali ukarani Maciek Sadlok i Żeljko Djokić, straciliśmy tych piłkarzy na miesiąc - przypomina szkoleniowiec.

Zieliński jest przekonany, że nie tylko Sadlok, ale i Marcin Kikut, Pavel Sultes czy Mindaugas Panka - którzy dołączyli do zespołu latem - będą grać jeszcze zdecydowanie lepiej. - Proszę spojrzeć na krytykowanego ostatnio Panke. Przyszedł do nas właściwie bez przepracowanego okresu przygotowawczego. Potem na dodatek złapał kontuzję. Zagrał parę spotkań na dobrym poziomie. Liczyliśmy, że pociągnie na fantazji i świeżości dłużej. Okazało się jednak, że to niemożliwe. W trakcie rundy wyszedł ten czas, który Panka stracił latem. To samo tyczy się Marcina Kikuta. To na pewno nie jest ten sam piłkarz, którego miałem w Lechu Poznań. Jednak brakuje mu do tamtej dyspozycji. To powinno się zmienić po solidnym przepracowaniu przerwy zimowej. Wiosną ci piłkarze powinni być autentycznym wzmocnieniem Ruchu - mówi szkoleniowiec.

Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: