Niezwykły refleks bramkarza Ruchu Chorzów. "Save of the day!"

Ruch Chorzów zremisował na zakończenie rundy jesiennej z Jagiellonią Białystok (1:1), ale to spotkanie mogło skończyć się dla niebieskich zdecydowanie gorzej. W doliczonym czasie gry zespół z Cichej uratował Michal Pesković.
Słowacki bramkarz był najlepszym zawodnikiem wicemistrza Polski w rundzie jesiennej. Do bramki wszedł w drugiej kolejce. W pierwszym meczu sezonu sztab szkoleniowy postawił bowiem na Matko Perdijica, który nie uchronił wtedy chorzowskiej drużyny od wysokiej porażki z Lechem Poznań (0:4).

Pesković był pewnym punktem Ruchu w piątkowym meczu z Jagiellonią, a już w doliczonym czasie gry zapracował na miano bohatera. Zespół z Białegostoku wyprowadził wtedy groźną kontrę. Do piłki doszedł na piątym metrze Euzebiusz Smolarek. Napastnik Jagiellonii skierował piłkę pod poprzeczkę i tylko Pesković wie, jak zdołał ją odbić!

- To było "save of the day!" [interwencja dnia - przyp. red.] Uchronił swój zespół przed stratą jeszcze tego punktu - chwali bramkarza Ruchu w serwisie niebiescy.pl Remigiusz Jezierski, były gracz chorzowskiego klubu, a dziś ekspert Canal+.

- Bardzo dobrze zaprezentował się Filip Starzyński. Miał zagrania, których mógłby uniknąć, czyli łatwe straty piłki, niecelne podania, ale jak to bywa w przypadku ofensywnych pomocników: jeśli nie próbują, to nie ma tych fajnych asyst. Generalnie był najlepszą postacią w swoim zespole, ale oceniam go na równi z Peskoviciem - dodaje Jezierski.