Sport.pl

Ruch Chorzów zanotował najbardziej spektakularny zjazd roku

Ruch Chorzów po fantastycznym sezonie zakończonym zdobyciem wicemistrzostwa Polski nieoczekiwanie stał się jesienią dostarczycielem punktów. Żadna drużyna Ekstraklasy nie przeszła tak negatywnej metamorfozy.
Niebiescy zjechali w ligowej tabeli aż o dwanaście pozycji: z drugiego na czternaste miejsce. Drugi klub na liście spektakularnych zjazdów w dół to Korona Kielce. Na finiszu poprzednich rozgrywek piąta, a dziś już trzynasta.

Jakie są przyczyny upadku Ruchu? Przed sezonem działacze robili wszystko, żeby nie powtórzył się rok 2010. Wtedy Ruch też przystępował do rozgrywek, by bronić medalu (wtedy brązowego), a na półmetku rozgrywek był zagrożony spadkiem. Mimo starań teraz jest jeszcze gorzej. Gdyż jesienią 2010 roku - po rozegraniu piętnastu kolejek - Ruch miał na swoim koncie o dwa punkty więcej niż dzisiaj (17).

Poszukajmy podobieństw tych dwóch sportowych upadków.

Jedno wiemy na pewno: niebieskim szkodzą medale. Najpierw zatruli się brązem, a potem srebrem. W 2010 roku Ruch niemal z marszu, bez okresu przygotowawczego, przystąpił do eliminacji Ligi Europejskiej. Waldemar Fornalik - ówczesny trener chorzowskiej drużyny - jeszcze długo potem podkreślał, że brak czasu na treningi odbił się na wynikach drużyny.

Latem tego roku było jednak inaczej. Ruch przystąpił do eliminacji LE od drugiej rundy. Piłkarze mieli czas na urlopy, a potem na spokojną pracę. Tu podobieństwa nie znajdujemy.

Rok 2010 to był czas, kiedy Ruch znacznie stracił na sportowej jakości. Za jednym zamachem odeszli Artur Sobiech i Andrzej Niedzielan - atak trzeba było budować na nowo. W 2012 roku działacze oparli się pokusie sprzedaży Arkadiusza Piecha i Macieja Jankowskiego, a Ruch i tak przestał wygrywać. Kolejny brak analogii.

Kibice. Tu akurat są pewne podobieństwa. Dwa lata temu, podobnie jak jesienią tego roku, dochodziło do nieporozumień na linii zarząd Ruchu - kibice. Doping był słabszy niż zwykle. Czy to jednak może tłumaczyć serię porażek? Oczywiście, że nie.

Za upadkiem nie stoją też pieniądze. Ruch ma problemy z płynnością finansową od zawsze. Niezależnie od tego, czy gra o mistrzostwo, czy walczy o utrzymanie.

Mądre głowy, gdy doszukują się przyczyn ostatnich upadków Ruchu, wskazują na "zmęczenie materiału". Efekt wyciśniętej cytryny. Chodzi o to, że Ruch, który bazuje przede wszystkim na przygotowaniu kondycyjnym - sile i motoryce - nie jest w stanie zagrać na pełnym gazie dwóch sezonów z rzędu. Coś w tym jest. Chorzowski zespół w rundzie jesiennej to nie była ta sama drużyna, która jeszcze wiosną była w stanie zabiegać każdą drużynę.

Reasumując: wynik podobne, a wspólnych składowych porażki jednak nie tak wiele. Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu, ma na to odpowiedź: - Tego nie da się opanować ani zrozumieć. To tylko piłka.

Więcej o: