Kalambury z piłkarzem Ruchu Chorzów. Niecodzienny pomysł na zarabianie pieniędzy.

Na Cichej można pograć w piłkę z byłym kapitanem Ruchu lub pobawić się w kalambury z obrońcą pierwszej drużyny. Wystarczy, że masz urodziny.
Kluby imają się różnych sposobów, by generować zyski poza tymi, które wynikają ze sprzedaży praw telewizyjnych, transferów piłkarzy, czy sprzedaży biletów.

Najprostszy, ale i najbardziej oklepany to handel gadżetami z logo klubu. Koszulki, smycze, kubki - to już norma. Na tym polu też jednak zdarzają się oryginalne pomysły. Podbeskidzie Bielsko Biała sprzedawało cukierki "krówki". Legia miała swoją akcję - "Legia w sercu, Legia w tornistrze" w ramach, której przygotowano szereg artykułów papierniczych: zeszyty, piórniki, czy farby plakatowe.

Nawet najbardziej wymyślne akcje i związane z nimi gadżety bledną, gdy pomyśli się o klubach, które zarabiają chociażby na zarządzaniu cmentarzami dla fanów.

Ostatnio stawkami za tego typu usługę podzieliło się niemieckie Schalke Gelsenkirchen, którego kibice mogą zostać pochowani w specjalnym sektorze cmentarza Beckenhausen-Sutum.

Rezerwacja grobu kosztuje 1250 euro, a jego utrzymanie 125 euro za każdy kolejny rok. Media donoszą, że popyt jest duży.

Na tym - cmentarnym polu - polskie kluby już nie zabłysną. Ten pomysł mogą już co najwyżej skopiować. Okazuje się jednak, że i w naszej Ekstraklasie są miejsca, gdzie wyznacza się nowe trendy.

Ruch Chorzów właśnie wystartował z usługą "Niebieski Kinder bal". Ta propozycja jest skierowana do fanów drużyny z Cichej, którzy chcą zorganizować przyjęcie urodzinowe w siedzibie swojego ulubionego klubu.

Pierwszy z niecodziennej oferty skorzystał 12-letni Karol z Piekar Śląskich. Karol i jego przyjaciele zwiedzili klub, zjedli niebieski tort. Mogli też pograć w piłkę z Wojciechem Grzybem, byłym kapitanem Ruchu oraz pobawić się w kalambury z Maciejem Sadlokiem, stoperem drużyny z Cichej. To wszystko za kilkaset złotych. Cena nie jest stała i zmienia się w zależności od liczby atrakcji.

Klub zapewnia, że przyjęcie się udało i czeka na kolejnych solenizantów.

Pomysł ciekawy, ale czy to się przyjmie? Czy za chwilę usłyszymy o kinder balach organizowanych chociażby przez kluby Bundesligi? Wątpimy. Jakoś nie widzimy Roberta Lewandowskiego w roli animatora zabawy rozkrzyczanych dzieciaków.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »