Ruch Chorzów musi się zmienić. "Ten zespół już ugrał swojego maksa" [WYWIAD]

Jacek Zieliński podkreśla, że jeżeli Ruch ma znowu być liczącą się drużyną w ekstraklasie, to mu się zmienić. - Wicemistrzostwo Polski było ukoronowaniem potencjału tego zespołu - mówi trener niebieskich.
Po trzech tygodniach przerwy piłkarze Ruchu znowu spotkali się w poniedziałek na Cichej. Na początek trenowali w hali. W tym tygodniu zespół czekają jeszcze testy szybkości i wydolności oraz sobotni sparing z Rozwojem Katowice.

Wojciech Todur: Pierwsza dobra wiadomość w 2013 roku to powrót do zdrowia kontuzjowanych piłkarzy.

Jacek Zieliński: Od pierwszego dnia będą z nami trenować Marek Zieńczuk, Łukasz Janoszka i Pavel Sultes. Indywidualnie będzie jeszcze pracował Gabor Straka, który wraca po ciężkim urazie [złamanie stawu skokowego - przyp. red.]. Gabor powinien być gotowy do pracy na pełnych obrotach w lutym. Dziś nie potrafię jeszcze przesądzić, czy pojedzie z nami na pierwsze zgrupowanie do Kamienia, a potem na obóz w Turcji.

Na pierwszych zajęciach stawili się też piłkarze, którzy dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów?

- Jest z nami Marcin Kikut. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż Marcin ma ważny kontrakt. Matko Perdijić wraca we wtorek i też będzie pracował z drużyną. Jak długo? Do końca tygodnia wiele powinno się wyjaśnić. Paweł Lisowski został przesunięty do drużyny Młodej Ekstraklasy.

Ktoś poprosił o dłuższy urlop?

- Nie ma też z nami Żeljko Djokicia. Trudno jednak się temu dziwić, gdy przypomni się, że Serb właśnie w poniedziałek świętuje Boże Narodzenie.

Na pierwszym treningu zabrakło zawodników, których awizowali wcześniej działacze, czyli Roberta Chwastka, Sebastiana Dei czy Łukasza Cieślewicza. Dlaczego?

- Powinni dołączyć do zespołu w najbliższych dniach. Są za to Hubert Otręba, Aleksander Komor i Kamil Lech z drużyny Młodej Ekstraklasy.

Cieślewicz był w 2011 roku najlepszym piłkarzem ligi na Wyspach Owczych. To zawodnik do testowania czy może jesteście już zdecydowani na jego transfer?

- To jest gorący temat. Przyjrzymy mu się. Przebadamy. Ocenimy. Na pewno zagra w sparingu. Jest w takiej samej sytuacji co Deja czy Chwastek.

Kiedy kadra Ruchu na rundę wiosenną powinna być już kompletna?

- Optymalnie byłoby, gdyby stało się to przed obozem w Turcji [1 lutego - przyp. red.]. Nie wiem, czy tak będzie. Nie potrafię też przesądzić, czy ewentualne transfery nie spowodują kolejnych roszad w kadrze, którą dysponuję dzisiaj.

Wiosną przyjdzie wam rywalizować o utrzymanie w lidze. Drużyny, które macie za plecami, czyli Podbeskidzie Bielsko-Biała i GKS Bełchatów, decydują się na ruchy kadrowe, które są odczytywane przez wielu jak "wywieszenie białej flagi". Czy bierze pan to pod uwagę, budując zespół?

- Nie. Koncentrujemy się na sobie. Na celu, jaki sami mamy do wykonania.

A jaki to cel?

- Wygrywać i piąć się coraz wyżej w lidze i awansować jak najdalej w Pucharze Polski.

Do finału?

- A dlaczego nie wygrać tych rozgrywek?

Możecie jeszcze dołączyć do czołówki w lidze?

- Bądźmy realistami. Skupmy się na tym, żeby poprawić swoją pozycję.

Czy będzie pan mógł liczyć wiosną na Arkadiusza Piecha?

- Możliwe są dwa scenariusze: Arek odchodzi już teraz lub wypełnia kontrakt i po sezonie odchodzi za darmo. Moim zdaniem bardziej realny jest ten pierwszy.

A jeżeli Piech zostanie na Cichej, to dalej będzie podstawowym napastnikiem czy może będzie pan wiosną szukał już jego następcy?

- Arek to dla Ruchu zbyt ważny piłkarz, żeby z niego rezygnować tylko dlatego, że po sezonie kończy mu się umowa.

Czy w czasie zimowego urlopu kontaktował się pan z zawodnikami?

- Wiedzieli, co mają robić. Otrzymali rozpiski z indywidualnymi treningami. Nie zawracałem im głowy. Pozostawałem natomiast w kontakcie z działaczami klubu.

Miał pan jakieś szczególne życzenia transferowe?

- Nie da się ukryć, że geografia tej drużyny musi się zmienić. Ta drużyna - za czasów trenera Waldemara Fornalika - ugrała już swojego maksa. Wicemistrzostwo Polski było ukoronowaniem potencjału tego zespołu.

Kto szybciej zmieni barwy klubowe?