"Wstyd i lekcja pokory." Ruch Chorzów skompromitował się w sparingu z mistrzem Słowacji. Dwucyfrówka była blisko

Na koniec zgrupowania w Kamieniu Ruchu Chorzów zmierzył się z MSK Żylina. Wicemistrzowie Polski zostali rozbici przez Słowaków. - Czuję się, jakbym dostał śnieżną kulą prosto w łeb - przyznał obrońca niebieskich, Marcin Baszczyński.
Niebiescy rozpoczęli fatalnie. Już w 22. minucie było 0:5. Przed przerwą Słowacy dołożyli jeszcze jednego gola. - Oddali pięć strzałów, a zdobyli sześć bramek. To my staraliśmy się prowadzić grę, ale traciliśmy piłkę i kolejne gole. Rywale sięgnęli po proste środki, które w takich warunkach (grano przy minus sześciu stopniach na odśnieżonej, ale mocno zmrożonej murawie - przyp. red) okazały się bardzo skuteczne - opisywał Baszczyński. - Dobrze, że do ligi jest jeszcze trochę czasu (Ruch rozpoczyna rundę rewanżową 24 lutego od meczu u siebie z Lechem - przyp. red). Mam nadzieję, że jest go tyle dużo, że uda nam się wyeliminować błędy i poprawić naszą grę - dodał doświadczony obrońca.

- Wstyd i lekcja pokory. Nie na miejscu będzie tłumaczenie się tym, że jesteśmy po ciężkim zgrupowaniu. To się nie powinno zdarzyć nawet w sparingu - podkreślał debiutujący w barwach niebieskich Łukasz Tymiński.

Nieco lepiej było w drugiej połowie, kiedy na boisko wybiegł zupełnie nowy, znacznie mniej doświadczony skład Ruchu. Chorzowianom udało się strzelić dwie bramki i uniknąć dwucyfrówki.

Ruch Chorzów - MSK Żylina 2:9 (0:6)

Bramki: 0:1 Kacer (4.), 0:2 Ceesay (12.), 0:3 Leitner (17.), 0:4 Angelović (19.), 0:5 Gergel (22.), 0:6 Gergel (35.), 0:7 Guba (55.), 1:7 Włodyka (60.), 1:8 Piacek (65.), 1:9 Pecovsky (88.), 2:9 Cieślewicz (89.)

Ruch: (I połowa) Pesković - Kikut, Baszczyński, Stawarczyk, Lewczuk - Sultes, Panka, Tymiński, Zieńczuk - Jankowski, Kuświk; (II połowa) Kamiński - Konczkowski, Djokić, Komor, Chwastek - Smektała, Lewiński, Starzyński, Włodyka - Niedzielan, Cieślewicz.