Sport.pl

Z Ruchu Chorzów do Turcji. Kaan Dobra przetarł ślady Arkadiuszowi Piechowi

Arkadiusz Piech, napastnik Ruchu Chorzów, będzie kontynuował karierę w Sivassporze. To nie pierwszy zawodnik niebieskich, który zamienił Cichą na Turcję.
Piechowi przetarł szlak Roman Dąbrowski. 41-latek jest już na piłkarskiej emeryturze. Z Chorzowem pożegnał się w roku 1994. W ostatnim sezonie w polskiej lidze zagrał w 31 meczach, w których strzelił 10 bramek.

Transfer do Turcji był wtedy traktowany z przymrużeniem oka. To nie była liga, która cieszyła się powodzeniem wśród polskich graczy. Dąbrowski po wyjeździe stracił miejsce w reprezentacji. -

- Początki w Turcji nie były łatwe. Nie znałem języka ani zwyczajów kraju, który należy przecież do zupełnie innego kręgu kulturowego. Trochę to trwało, zanim się tutaj zadomowiłem - opowiadał po przenosinach do Kocaelisporu.

Ruch cieszył się z zarobionych na Dąbrowskim pieniędzy. Zainwestował je m.in. w remont trybuny głównej. Podczas jednej z kontroli okazało się, że pod siedziskami znajduje się pół metra petów! - Siedzieliśmy jak na bombie - przyznał prezes niebieskich Krystian Rogala.

Dąbrowski myślał, że Turcja będzie tylko przystankiem w drodze do lepszej ligi, a został nad Bosforem do dziś. W latach 1994-2007 rozegrał ponad 300 meczów w lidze tureckiej i strzelił prawie sto goli. Ma tureckie obywatelstwo, nazywa się Kaan Dobra. - Nigdy nie straciłem kontaktu z polską piłką, przyjeżdżam do ojczyzny przynajmniej dwa razy w roku. Mam tutaj dekoder i oglądam mecze, ale teraz część ligi polskiej mam na miejscu - zapewniał na łamach "Gazety" Dąbrowski.

Sivasspor, który ma być nowym miejscem pracy Piecha, nie należy do ulubionych klubów Dąbrowskiego. - W Sivas nie bardzo jest co robić. Poza piłką życie tam nie istnieje. To 250-tysięczne miasto. Jest tam zimno, temperatura spada poniżej zera. Idealne miejsce, by przetrwać, skoncentrować się na piłce i szybko zmienić klimat na cieplejszy - podkreśla.

Dąbrowski przyznaje, że na przestrzeni ostatnich lat turecki futbol bardzo się zmienił. - Kiedyś do Turcji przyjeżdżali głównie Brazylijczycy i zawodnicy z Afryki. Była na nich szalona moda, ale znudzili się, bo zdyscyplinowanie tureckie nie szło w parze z "odpowiedzialnością" brazylijsko-afrykańską. Turcy się zmienili, są coraz bardziej otwarci. Kiedy ja tutaj przyjeżdżałem, mogło grać trzech obcokrajowców. Teraz sześciu w jedenastce plus dwóch na ławce. Każdy swoją szansę dostanie, oby ją wykorzystał - mówi Dąbrowski.

Były piłkarz Ruchu wciąż mieszka w Stambule także ze względu na syna Patryka, który chce skończyć szkołę średnią nad Bosforem. 16-latek nie gra w piłkę nożną. Woli jeździectwo i tenis.

Dąbrowski nie wyklucza, że w przyszłości podejmie pracę trenera w Polsce. Może w Ruchu? - Kibicuję Ruchowi. Ale kontaktu z chorzowskim klubem w tej chwili już nie mam. Jestem jednak otwarty na wszelkie propozycje - mówił w jednym z wywiadów.



Czy Arkadiusz Piech poradzi sobie w Turcji?
Więcej o: