Dlaczego niebiescy odwołali sobotni sparing? Prezes Ruchu Chorzów: "Nie ma drugiego dna"

Ruch Chorzów "przetrzebiony" chorobami odpuścił sobotni sparing z Podbeskidziem Bielsko-Biała. A może to sposób, by uniknąć konfrontacji z drużyną, z którą niebiescy będą walczyć o utrzymanie w ekstraklasie?
Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich, żałuje, że w sobotę nie dojdzie do zapowiadanego sparingu. To byłaby ciekawa próba sił przed ligą, w której obie drużyny będą rywalizować o utrzymanie. Ruch jednak zrezygnował z gry, tłumacząc się "przetrzebionym składem". To zaskakująca decyzja, biorąc pod uwagę, że kadra chorzowskiej drużyny wciąż jest liczna.

- Nie ma drugiego dna. Choroby rzeczywiście panoszą się w naszej szatni. Doszło do tego, że nie w pełni sił jest nawet nasz fizjoterapeuta. Lepiej odpuścić jeden mecz, a potem w pełnym składzie wyjechać na zgrupowanie w Turcji, które przecież będzie najważniejszym punktem przygotowań do sezonu - podkreśla Smagorowicz, który - tak jak wszyscy sympatycy niebieskich - zastanawia się, kto zastąpi w składzie Ruchu Arkadiusza Piecha.

Transfer 28-letniego napastnika do tureckiego Sivassporu oznacza, że w kadrze niebieskich zwolniło się miejsce dla ofensywnego zawodnika. Szanse na podpisanie kontraktu na Cichej miał napastnik Łukasz Cieślewicz, który grał ostatnio na Wyspach Owczych, ale trener Jacek Zieliński podkreślał, że szuka kogoś lepszego.

Czy jednak Ruch w ogóle potrzebuje kolejnego napastnika? O miejsce w ataku będą wiosną rywalizować Grzegorz Kuświk, Maciej Jankowski i Andrzej Niedzielan. Trener nie wyklucza, że na pozycji napastnika zagra też Pavel Sultes, a jest jeszcze Mateusz Kwiatkowski, który także czeka na swoją szansę.

- Rzeczywiście powodów do niepokoju nie ma, ale też napastnika szuka się zawsze. Ruch nie będzie przeprowadzał transferu na tę pozycję na siłę. Na pewno nie sięgniemy po obcokrajowca. Uważam, że do drużyny powinien dołączyć jeszcze młody, utalentowany zawodnik z Polski - mówi Smagorowicz.

Konkurencję wśród ofensywnych graczy mógłby też zwiększyć Tomasz Wróbel z GKS-u Bełchatów.

- Przymierzaliśmy się do tego transferu, ale na razie sprawa jest w zawieszeniu. W pewnym momencie wydawało się, że Wróbel rozwiąże swój kontrakt z GKS-em i być może trafi do Ruchu. Do dziś jednak nic takiego się nie wydarzyło. Takie sprawy czasami ciągną się długo. Przypomnę, że Marcin Baszczyński, który był w podobnej sytuacji, trafił do nas z półrocznym opóźnieniem - dodaje Smagorowicz.

Czy Arkadiusz Piech w lidze tureckiej: