Bramkarzowi Ruchu Chorzów w sparingu zmarzły palce

Michal Pesković, bramkarz Ruchu Chorzów, nie miał zbyt wiele pracy w sparingu z MFK Rużomberok.
Słowak stał między słupkami w pierwszej połowie meczu , którą niebiescy wygrali 2:1. Jedyny gol dla Słowaków wpadł wtedy po rzucie karnym. - Koledzy grali bardzo pewnie. Murawa była śliska, więc nie kombinowali, tylko często wybijali piłkę. Nie miałem zbyt wiele pracy. Zmarzły mi palce - uśmiechał się Pesković, którego w drugiej połowie zmienił Krzysztof Kamiński.

Słowak narzekał na warunki do gry. - Trudno mówić, że to była sztuczna trawa, bo ja żadnej trawy nie widziałem. Było twardo i ślisko, a na dodatek przykrywał to jeszcze padający śnieg. Trudno było utrzymać równowagę - mówił.

- Po wysokiej porażce z MSK Żilina [2:9 - przyp. red.] bardzo zależało nam na rehabilitacji. Nie tylko w oczach kibiców, ale i nas samych. Mamy do wykonania poważną robotę. Na początku sezonu gramy trzy mecze przed własną publicznością. Te spotkania odpowiedzą, na co nas stać - dodał.