Dylemat piłkarza Ruchu Chorzów. "Jak mnie sieknie, to nie mogę ruszyć nogą"

Marek Szyndrowski, obrońca Ruchu Chorzów, wciąż nie ma pewności czy pojedzie z drużyną na zgrupowanie w Turcji.
Obóz rozpoczyna się już w piątek, więc dużo czasu na podjęcie decyzji nie zostało. 33-letni zawodnik od początku okresu przygotowawczego zmaga się z urazem kręgosłupa. - W dużym skrócie można powiedzieć, że przesunął mi się dysk, który uciska teraz jeden z nerwów, co powoduje dyskomfort i ból. W przeszłości miałem już problem z tego typu kontuzją. Wtedy jednak właściwie po jednej wizycie u lekarza wszystko wróciło do normy - mówi.

Teraz jest inaczej. Zawodnik odwiedza kolejnych specjalistów, a ból wciąż przeszkadza mu w normalnej pracy. - Dwa dni jest dobrze, a trzeciego dnia... katastrofa. Jak mnie sieknie, to nie mogę ruszyć nogą - dodaje.

W tym tygodniu przypadek Szyndrowskiego konsultował doktor Jerzy Grzywocz - ortopeda i były lekarz reprezentacji Polski.

- Według doktora Grzywocza leczenie zachowawcze i rehabilitacja są w przypadku Marka najlepszym rozwiązaniem. Podobnego zdania jest sztab medyczny Ruchu - mówi Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Ruchu.

- Masaże, jonoforeza, deep oscillation...  Łapię się różnych metod i sposobów, żeby sobie pomóc. Jest lepiej, ale wciąż nie na tyle dobrze, żebym mógł spokojnie jechać do Turcji. Obawiam się, że jeżeli zdecyduję się na wyjazd i nagle poczuję się gorzej, to jednak nie będę mógł liczyć na taką pomoc i opiekę, jaką mam w Chorzowie. Męczy mnie ta niepewność. Zamiast pracować z resztą kolegów, chodzę od lekarza do lekarza. Mimo wszystko nie tracę nadziei, że jeszcze zdołam nadgonić stracony czas i przygotować się do rundy rewanżowej - kończy piłkarz Ruchu.