Dwa tygodnie Ruchu Chorzów w Side. Jakie zadania czekają niebieskich na zgrupowaniu?

Ruch Chorzów rozpoczął w piątek zgrupowanie w Turcji. Trener niebieskich ma dwa tygodnie na to, żeby na nowo zbudować rozmontowaną w rundzie jesiennej drużynę. Priorytet to znalezienie następcy Arkadiusza Piecha
Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski niebiescy zanotowali ostry zjazd w dół i przed rundą wiosenną są zagrożeni spadkiem z Ekstraklasy. Wygląda na to, że po odejściu Waldemara Fornalika rozpadły się też wszystkie futbolowe klocki, które trener tak mozolnie budował. Po serii jesiennych porażek nowy szkoleniowiec Jacek Zieliński obwieścił nawet dramatycznie, że "nie ma drużyny".

Na rozpoczętym w piątek zgrupowaniu w tureckim Side trener chorzowskiej drużyny ma dwa tygodnie na to, żeby zbudować ją na nowo.

Kto za Piecha?

Najważniejsze zadanie to znalezienie następcy Arkadiusza Piecha. Najskuteczniejszy napastnik Ruchu kilka dni temu przeniósł się do tureckiego Sivassporu. Piszemy, że to zadanie "najważniejsze", a nie "najtrudniejsze", gdyż wydaje nam się, że w kadrze drużyny z Cichej są zawodnicy, którzy - podobnie, jak Piech - strzelą te pięć, sześć bramek w rundzie. Piech nie był bowiem typem snajpera, który trafiał do siatki z zamkniętymi oczami. Grał dużo, koledzy grali na niego, to i strzelał swoje bramki.

Zieliński początkowo liczył, że klub znajdzie pieniądze na nowego wartościowego napastnika, ale dziś już wie, że musi zbudować atak z zawodników, których ma w kadrze. Są nimi: Pavel Sultes, Maciej Jankowski, Andrzej Niedzielan, Grzegorz Kuświk i Mateusz Kwiatkowski.

- Trudno było o miejsce w ataku przy dobrze funkcjonującym duecie Piech - Jankowski. Teraz to się zmieni. W ostatnim sparingu z Rużomberokiem Pavel Sultes dostał szansę gry w napadzie i wyraźnie odżył. Myślę, że duża progresja jego formy jest również efektem tego, że wreszcie porządnie wyleczył kontuzję - mówi szkoleniowiec.

Jak odbezpieczony granat

W Turcji Zieliński musi również przebudować linię obrony. Do ustawienia Maciej Sadlok - Piotr Stawarczyk nie ma już co wracać. Ten duet stoperów jest jak odbezpieczony granat. Wiosną będzie grał tylko jeden z nich, bowiem pozycja Marcina Baszczyńskiego wydaje się niezagrożona.

To właśnie doświadczony, 37-letni były reprezentant Polski ma być brakującym ogniwem defensywy Ruchu, która jesienią dawała się ogrywać zbyt łatwo i często. W debiucie Baszczyński zobaczył z bliska, na czym polega problem, gdyż przebywał na boisku, gdy niebiescy kompromitowali się z Żyliną 2:9.

Nadal będzie problem z lewą obroną. Na tej pozycji może co prawda grać świeżo zakontraktowany Robert Chwastek, ale brak ligowego doświadczenia wskazuje, że większe szansę na występy w podstawowej jedenastce mają Igor Lewczuk i Marek Szyndrowski. Ten drugi musi jednak wcześniej wyleczyć kontuzję. Na razie nie ma go nawet w Turcji.

Trener liczy na Pankę

W porównaniu z końcówką rundy jesiennej na pewno zyska na jakości linia pomocy. Po kontuzjach wrócili do składu Łukasz Janoszka i przede wszystkim Marek Zieńczuk. Stałe fragmenty gry Zieńczuka były w poprzednim sezonie wielkim atutem niebieskich.

Po zimie lepiej powinien się też prezentować środek pola. Zieliński liczy na Mindaugasa Pankę, który jesienią zawzięcie pracował na miano transferowego niewypału. Filip Starzyński ma już 23 lata i najwyższy czas, żeby zaczął grać na miarę talentu, o którym tak często przekonują działacze Ruchu.

Na grę w linii pomocy wciąż liczą weteran Marcin Malinowski oraz wypożyczony z Jagiellonii Białystok Łukasz Tymiński.

Trener Zieliński wiele sobie obiecuje po najbliższych dwóch tygodniach. - Zagramy z mistrzami Gruzji i Kazachstanu oraz drużynami z Chorwacji, Rosji i Słowacji. Potrenujemy na trawie, będziemy też mieć znakomite warunki do odnowy biologicznej - podkreśla szkoleniowiec.