Sparing z Ruchem Chorzów? "O każdej porze dnia i nocy"

Drugoligowy Rozwój Katowice, który przygotowuje się do sezonu na obozie w Zakopanem, nie może liczyć na sparingi z rywalami chociażby równymi sobie.
Za śląskim zespołem mecz z trzecioligowym Lubaniem (2:1), a w planach jest jeszcze spotkanie z czwartoligowym Porońcem Poronin. Mirosław Smyła, trener Rozwoju nie martwi się jednak doborem rywali.

- Nie ma się co przejmować, a po prostu te mecze rozegrać, trenować i się doskonalić. Tu nie ma reguły. Flota Świnoujście latem grała, z kim popadło, a dziś jest liderem pierwszej ligi - podkreśla.
Tej zimy zespół z Katowic najciekawszy sparing rozegrał na samym początku przygotowań, gdy zmierzył się z Ruchem
Chorzów.

- Jeśli Ruch Chorzów chce z nami grać i proponuje początek stycznia, to nie mamy wyjścia. Ekstraklasowym zespołom się nie odmawia, bo to zawsze - o każdej porze dnia i nocy - kolejna lekcja dla wszystkich i trzeba ją brać w ciemno. Natomiast dobór innych przeciwników oceniłbym na poziomie dość logicznym. Szukaliśmy przeciwników, którzy dawali i dają szansę doskonalenia ataku pozycyjnego. Przypomnę, że to nas czeka w drugiej lidze. Gramy dużo meczów u siebie i musimy doskonalić sposób rozgrywania piłki. Niektórzy przeciwnicy byli równorzędni, a może i lepsi - graliśmy z Kluczborkiem, co powoli staje się tradycją, a szkoda, że nie doszedł do skutku mecz z liderem grupy wschodniej, Puszczą Niepołomice, bo też dałby nam jakąś informację. W końcowej fazie sparingów będziemy grać z Polonią Łaziska Górne czy BKS-em, czyli trzecioligowcami, dającymi jednak podobny wymiar jakości gry, co w lidze drugiej. To jak najbardziej trafieni przeciwnicy - trudno, by grać z drugoligowcami z okolicy - Rakowem czy Zagłębiem Sosnowiec, bo tak się po prostu nie robi. Trzeba też patrzeć ekonomicznie - nie pojedziemy gdzieś 200 kilometrów na sparing - dlatego też dobór rywali uważam za słuszny - mówi Smyła.

Ruch Chorzów, niebiescy, Rozwój Katowice, Mirosław Smyła