Ruch Chorzów liczy na rekord frekwencji. Magnesem Lech, głód piłki i ceny biletów

Ruch Chorzów w rundzie jesiennej z trudem zapełniał trybuny stadionu przy ulicy Cichej. Czy teraz to się zmieni?
Słabe wyniki, remont obiektu, brak kibiców gości - to wszystko sprawiło, że jesienią mecze na Cichej oglądało średnio około trzech tysięcy widzów. Bardzo mało, szczególnie gdy pamięta się, że jeszcze trzy lata temu średnia na spotkaniach niebieskich przekraczała osiem tysięcy fanów. Jesienią biletów zabrakło tylko podczas Wielkich Derbów Śląska, gdy na stadion przyszło ok. 7,6 tysiąca widzów.

Jak będzie wiosną? - Informacje dotyczące sprzedaży biletów i wejściówek są bardzo obiecujące. Liczę, że już na inaugurację wiosennych zmagań pobijemy nasz rekord frekwencji w tym sezonie - mówi prezes Dariusz Smagorowicz, który wierzy, że w niedzielę na Cichą wybierze się nawet dziewięć tysięcy osób.

Na razie wejściówki i karnety kupiło dwa tysiące osób. - Z każdym dniem zainteresowanie biletami na pewno będzie rosło. Po przerwie zimowej głód ligowej piłki jest zawsze większy. Fani są ciekawi drużyny po okresie zimowych przygotowań. Lech Poznań to atrakcyjny przeciwnik. Obecność fanów Lecha na Cichej także wpływa mobilizująco na naszych kibiców - mówi Donata Chruściel, rzecznik prasowy klubu.

Przypomnijmy, że Ruch przygotował na rundę rewanżową nowy cennik biletów . Promuje on przede wszystkich tych widzów, którzy kupują wejściówki w przedsprzedaży.

- Z przyzwyczajeniami walczy się trudno, dlatego nie zdziwię się, gdy sporo fanów i tak zostawi zakup biletu na ostatnią chwilę. Gdy jednak na stadionie zorientują się, że ich sąsiad kupił wejściówkę wcześniej za pół ceny, to mam nadzieję, że w przyszłości pójdą w jego ślady - mówi Chruściel.