Sport.pl

Jak zagra Ruch Chorzów bez Piecha? Trener niepewny. "Nie będę gadał głupot" [WYWIAD]

Trener Jacek Zieliński miał ponad dwa miesiące, żeby na nowo zbudować na Cichej zwycięski zespół. Priorytetem były poprawienie gry w obronie oraz znalezienie następcy Arkadiusza Piecha.


Wicemistrz Polski jesienią przede wszystkim zawodził. Niebiescy wygrali tylko cztery spotkania i w efekcie przezimowali tuż nad strefą spadkową. Ten sezon nie musi być jednak jeszcze przegrany, gdyż chorzowianie wciąż mają szanse na zdobycie Pucharu Polski.

Wojciech Todur: Jak wyglądają pierwsze dni na Cichej po zakończeniu zgrupowania w Turcji?

Jacek Zieliński: Dwa dni poświęciliśmy na badania wydolnościowe i szybkościowe. Byliśmy też na głównej płycie stadionu przy Cichej. Jest zielona, ale do pracy i gry jednak trochę ciężka. Jest grząsko.

Wykonaliście zimą wszystko, co pan sobie założył?

- Zrobiliśmy wszystko Pewnie mogło być jeszcze lepiej, ale nie zawsze sprzyjała nam pogoda. Teraz trzeba już czekać na owoce.

Najważniejsze pytanie, jakie zadają sobie teraz kibice Ruchu, to - jak będzie wyglądał zespół bez Arkadiusza Piecha

- Odejście Arka musiało kiedyś nastąpić. Zobaczymy, jak to będzie. Nie powiem, że zastąpienie tej klasy piłkarza będzie proste, bo jednak gadałbym głupoty. Będziemy starali się grać tak, żeby jego brak był jak najmniej widoczny.

Wielką słabością Ruchu w rundzie jesiennej była gra linii defensywy. Jest szansa, że teraz będzie wyglądało to lepiej?

- Widzieliśmy, że ta formacja wymaga wzmocnień. Do kadry dołączyli więc Marcin Baszczyński czy Robert Chwastek. W sparingach wyglądało to różnie, ale też różne były konfiguracje zawodników, którzy dostawali szansę gry. Myślę, że będziemy mocniejsi niż jesienią.

Zaczynacie od meczu z Lechem Poznań. Czy jest szansa, że już od pierwszego spotkania kibice zobaczą nowy, zwycięski Ruch?

- Bardzo tego chcemy. Trudno jednak wyrokować, jak to będzie wyglądało. To jednak pierwszy mecz w rundzie. Warunki do gry też mogą być specyficzne. Chcemy ruszyć mocno do przodu. Może to i dobrze, że na początek gramy z tak mocną drużyną jak Lech... To zespół, który walczy o mistrzostwo. Będzie chciał grać w piłkę. Nie okopie się na własnej połowie. Na pewno będziemy na to spotkanie zmobilizowani podwójnie.

Ruch nie ma wyjścia. Wy już na początku rundy musicie być w formie - bo to jedyna szansa na szybki awans w tabeli i do półfinału do Pucharu Polski.

- Mówi się, że Ruch to zespół, który zawsze walczy o trofea. To jednak teoria, bo w praktyce wygląda to już różnie. Nie da się ukryć, że mamy na wiosnę dwa priorytety - gonić rywali w lidze i piąć się coraz wyżej w walce o puchar.

Moim zdaniem najwięksi wygrani zimowego okresu przygotowawczego to Arkadiusz Lewiński i Martin Konczkowski.

- Myślę, że wygranych jest więcej. Nie chwalmy jednak dnia przed zachodem słońca. Dopiero po paru ligowych spotkaniach ocenimy, czy nasze przypuszczenia okazały się słuszne. Sparingi to jednak inne granie. Inny kaliber. Cieszę się, że młoda fala naciska na starszych, ale dopiero z czasem ocenimy, czy to jest to, czy może jednak czegoś brakuje. Na razie nie ma co się wychylać.

Na środku obrony postawił Pan na mariaż doświadczenia i serbskiego temperamentu, czyli parę Marcin Baszczyński - Żeljko Djokić. To był zamierzony ruch, czy może efekt kontuzji lub słabszej formy pozostałych graczy?

- Zastanawiałem się nad takim zestawieniem już w trakcie rundy jesiennej. Djokić grał dotąd na prawej obronie, ale przecież nie wymyśliliśmy mu nowej pozycji, bo przychodził do Ruchu jako stoper. Na razie wygląda to solidnie. Co nie zmienia faktu, że wciąż liczę na Piotra Stawarczyka i Macieja Sadloka.

Sadlok niestety wciąż nie jest jeszcze gotowy do gry po zabiegu usunięcia narośli z pięty. Kto jeszcze nie zagra z Lechem?

- W dalszym ciągu nie mogę liczyć na Gabora Strakę, który po złamaniu stawu skokowego dopiero wraca do normalnych treningów. Maciek Sadlok rzeczywiście wciąż ma problem z nogą. Liczyłem, że gojenie tej rany potrwa krócej. Nie w pełni sił jest również Pavel Sultes, który mocno odczuł ostrą grę w sparingu ze Spartakiem Trnava. Pavel dopiero wraca do meczowej dyspozycji.

Więcej o: