Sport.pl

Kilka znaków zapytania w składzie Ruchu Chorzów na mecz z Lechem Poznań

Na Cichej trwają ostatnie przygotowania do niedzielnego meczu z Lechem Poznań. Jacek Zieliński, trener Ruchu Chorzów wciąż nie ma pewności, na których zawodników postawi.


Ostatnie spotkania Ruchu z Lechem to były bitwy, w których nikt nie brał jeńców. Rok temu niebiescy ograli zespół z Poznania na Cichej aż 3:0, a w konsekwencji pracę stracił trener Jose Mari Bakero.

Minęło kilka miesięcy i górą był Lech, który na własnym stadionie zlał niebieskich 4:0. - Rzeczywiście zdrowo się ostatnio okładamy, ale teraz przyszedł czas na nasz rewanż. Porażka w pierwszej rundzie była bardzo bolesna i pewnie w wielu z nas siedzi do dziś. Warto byłoby wyrównać rachunki - uśmiechał się na czwartkowej konferencji prasowej Marcin Malinowski, kapitan Ruchu.

Trener Zieliński podkreślał, że ma jeszcze kilka znaków zapytania na kartce ze składem na Lecha. Nie ma szans na grę Macieja Sadloka, Gabora Straki, Andrzeja Niedzielana i Marka Szyndrowskiego. Szkoleniowiec wciąż nie ma pewności, czy będzie mógł postawić na kontuzjowanego ostatnio Pavela Sultesa. To o tyle ważne, że w Chorzowie wszyscy zastanawiają się, kto zastąpi w ataku Arkadiusza Piecha. Zieliński podczas przedsezonowej prezentacji drużyny wskazał na Macieja Jankowskiego, który dotąd grał jednak cofniętego napastnika i brał również na siebie ciężar rozegrania piłki. - Maciek da sobie radę - uspokaja szkoleniowiec.

Po trzynastu latach przerwy niebieską koszulkę ponownie założy Marcin Baszczyński, który ma pokierować defensywą Ruchu. Piłkarz z Rudy Śląskiej wraca na Śląsk, a to wiąże się z dodatkową presją. - Mam w rodzinie kibiców Ruchu, którzy do mnie dzwonię i wypytują, jak to będzie. Bez deklaracji. Z trenerem Zielińskim dobrze pamiętamy, czym się to skończyło w Polonii Warszawa, gdy ogłoszono, że gramy o mistrzostwo. Spokojnie. Koncentrujemy się na najbliższym meczu - mówił piłkarz dziennikarzom.

Wiosna będzie też czasem próby dla trenera Zielińskiego, który jesienią nie miał czasu na gruntowne zmiany, gdyż przejął zespół w trakcie rundy. - Na pewno nie jest tak, że nie odpowiadam za porażki w rundzie jesiennej. Nigdy tak nie myślałem. To był mój zespół i nic pod tym względem się nie zmieniło. Czy udało mi się zbudować na Cichej swój "autorski Ruch"? To nie jest takie proste. Drużyna wciąż jest w trakcie przebudowy i na taki wynik - jak chociażby z ostatniego sezonu, gdy Ruch sięgnął po wicemistrzostwo Polski - przyjdzie poczekać - zaznaczył na konferencji szkoleniowiec.

Więcej o: