Sport.pl

Trener Ruchu Chorzów narzeka na sędziów. "Będziemy kończyć w siódemkę"

Jacek Zieliński, trener Ruchu Chorzów podkreślał, że plan na mecz z Widzewem był prosty - "Wygrać za wszelką cenę!".


Niebiescy zadanie zrealizowali, ale nawet szkoleniowiec niebieskich mówił, że nie było to takie oczywiste. - Wygrana nie przyszła nam w łatwy sposób. Przy wyniku 0:0 Michal Pesković dwa razy obronił w sytuacjach, które nazwalibyśmy stuprocentowymi. To był trudny mecz, który kosztował nas sporo sił - ocenił Zieliński, który cieszy się, że zespół podniósł się po wpadce na inaugurację wiosny, gdy wysoko przegrał z Lechem (0:4). - Mecz z Zagłębiem Lubin (2:2) w Pucharze Polski to był promyk nadziei, który dzisiaj rozbłysnął mocniej. W końcu mamy pierwszą od dłuższego czasu okazję, żeby pocieszyć się w szatni. To jednak nie zmienia faktu, że przed nami wciąż wiele pracy - mówił trener.

Zieliński chwalił defensywę. Podkreślał, że żółta kartka dla Marcina Baszczyńskiego była niesłuszna. - Nie wiem, co robili nasi sędziowie podczas zimowego zgrupowania w Turcji, ale jeżeli dalej będzie to tak wyglądać, to mecze będziemy kończyć w siódemkę - podkreślał.

Szkoleniowiec wyróżnił też Filipa Starzyńskiego, który napędzał ofensywne akcje niebieskich. - Mam do niego tylko żal o okazję, gdy przestrzelił nad bramką z kilku metrów. Miałem wrażenie, że podszedł do tej akcji zbyt nonszalancko. Z drugiej strony murawa nie była w idealnym stanie. Piłka podskakiwała na dziurach i nierównych kępkach trawy. Zasłużył na wysoką ocenę, ale gdyby strzelił bramkę, to nota byłaby jeszcze wyższa - podkreślał Zieliński.

Raziłoby Cię, gdyby na śląskich stadionach spiker zachęcał kibiców do okrzyku TOOOOR?
Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]