Nie ma zmiłuj, piłkarze Ruchu Chorzów muszą stanąć oko w oko z kibicami

Ruch Chorzów rozpoczyna cykl spotkań kibiców z piłkarzami niebieskich. Na początek przed fanami staną Marcin Baszczyński i Marcin Malinowski.


Pierwsze spotkanie odbędzie się w środę (g.18) w chorzowskiej piwiarni Warka. Kolejne imprezy mają być organizowane w każdą ostatnią środę miesiąca.

Wojciech Todur: Piłkarze Ruchu są chętni do takich akcji?

Donata Chruściel, rzecznik prasowy klubu: Czasy są teraz takie, że piłkarze świadczą o klubie już nie tylko na boisku. Oczywiście, że każdy z nich woli "przemawiać" na murawie, ale to nie oznacza, że unikają spotkań z kibicami. Jeździmy do szkół, przedszkoli, szpitali. Piłkarze odnajdują się dobrze także poza klubem.

Kto najlepiej?

- A tego już nie powiem (śmiech). Nie chcę nikogo wyróżniać. Wszyscy bawią się równie dobrze.

Bywa coś krępującego podczas takich spotkań?

- Takiego cyklu spotkań jeszcze nie było, więc sama jestem ciekawa, jak to będzie wyglądało. Każdy obawia się przede wszystkim pustki. Sytuacji, gdy okaże się, że jednak nikt na nas nie czeka.

To raczej wam nie grozi

- Też tak myślę. Pamiętam podobne spotkanie w Mikołowie, gdy sala pękała w szwach, a zawodnicy byli wręcz ostrzeliwani pytaniami.

Jakie było najtrudniejsze? Najbardziej krępujące?

- Mam wrażenie, że na te najtrudniejsze musiałam odpowiadać sama. To były pytania dotyczące finansów, organizacji i klubowej infrastruktury. Kibice są świetnie zorientowani w klubowych realiach. Znakomicie zdają sobie sprawę, że wynik na boisku jest pochodną wielu czynników.

Dlaczego na początek wybrano akurat Malinowskiego i Baszczyńskiego?

- To piłkarze, którzy cieszą się dużą sympatią i szacunkiem fanów. Marcin Malinowski jest dodatkowo kapitanem zespołu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że obaj są ze Śląska. Kibice Ruchu jednak bardziej identyfikują się z zawodnikami, którzy pochodzą z naszego regionu.

Czy to prawda, że w czasie spotkania piłkarze będą musieli wykazać się talentem do rysowania?

- Jeszcze im o tym nie mówiłam, ale to prawda. Zorganizujemy kalambury, a nasi Marcinowie staną na czele dwóch kibicowskich drużyn. Sama jestem ciekawa, który z nich będzie miał większy talent do rysowania.

Więcej o: