Sport.pl

Marcin Baszczyński nie zagra w dwóch ważnych meczach Ruchu Chorzów. Ale czy to aż taka strata?

Kara dla Marcina Baszczyńskiego stwarza przed Ruchem Chorzów problem zestawienia linii obrony na dwa ważne mecze - z Podbeskidziem i Bełchatowem.
Komisja Ligi ukarała Marcina Baszczyńskiego za brutalne uderzenie łokciem Arkadiusza Woźniaka podczas poniedziałkowego meczu Zagłębie - Ruch.

Arbiter nie zauważył przewinienia gracza niebieskich, ale kamery telewizyjne były bezlitosne. Sam poszkodowany też zgłaszał po meczu, że został brutalnie potraktowany. - Zostałem bez pardonu uderzony w splot, dusiłem się - mówił Woźniak.

Wybryk Baszczyńskiego jest oczywiście karygodny. Na dodatek piłkarz osłabił ją w dwóch arcyważnych meczach sezonu - z Podbeskidziem i Bełchatowem. Rywale pozostają w tabeli bezpośrednio za Ruchem i walczą o pozostanie w Ekstraklasie.

Czy jednak strata Baszczyńskiego jest dla Ruchu aż tak ważna?

Hm, sami mamy w tej sprawie wątpliwości.

Tak. To przecież lider zespołu.

I najbardziej doświadczony zawodnik, mentalny przywódca. Rutyniarz bezustannie motywuje na boisku kolegów, jak trzeba - opieprza, jak trzeba - chwali. To ważne szczególnie w meczach pod presją, a takie zapowiadają się przeciwko Podbeskidziu i GKS-owi Bełchatów.

Nie. Szczyt formy już za nim.

35-letni Baszczyński szczyt formy ma już zdecydowanie za sobą. Powrót do Ruchu miał przecież fatalny - w meczu z Lechem (0:4) strzelił samobójczego gola, miał też udział przy innym straconym golu. Ruch pozostaje zespołem z jedną z najbardziej dziurawych defensyw w ekstraklasie - stracił już 31 bramek, więcej (33) zainkasowało tylko Podbeskidzie. Pojawienie się w składzie Baszczyńskiego niewiele poprawiło - na zero z tyłu Ruch zagrał tylko w meczach z Widzewem i w pucharowym starciu z Zagłębiem Lubin. W tym ostatnim "Baszczu" jednak nie zagrał.

Tak. Ruch ma teraz problem z obroną!

Absencja Baszczyńskiego komplikuje - i to bardzo! - ustawienie obrony niebieskich. Za żółte kartki na mecz z Podbeskidziem wypadł inny rutyniarz Marek Szyndrowski, a kontuzję wciąż leczy Maciej Sadlok. Kto więc zagra na środku defensywy? Na pewno Piotr Stawarczyk, ale czy trener Jacek Zieliński zaryzykuje i wystawi obok niego Żeljko Dokicia? Kto pamięta fatalny występ Serba w meczu z Lechem, ten zakrzyknie: Nie! Nigdy więcej! W rundzie jesiennej okazjonalnie na środku obrony grali Mindaugas Panka i Marcin Malinowski. To zdecydowanie wyjście awaryjne, ale może trzeba z niego skorzystać? Do zagospodarowania w obronie są jeszcze Marcin Kikut i Martin Konczkowski, ostatnio pewniak na lewej stronie.

Nie. Nerwy już nie te.

OK, futbol to twarda gra, ale Baszczyński brutalnym faulem pokazał, że trudno na nim polegać. Traci nerwy, jest nieodpowiedzialny. To zagranie zdarzyło się pod sam koniec meczu i mogło kosztować Ruch rzut karny. Skoro tak potraktował "młodego" z Zagłębia, to jak wyglądałaby jego walka z silnym fizycznie napastnikiem Podbeskidzia Robertem Demjanem? To już może lepiej, że mecz obejrzy z trybun?

Sprostowanie autora:

W pierwotnej wersji tekstu nazwałem Marcina Baszczyńskiego kapitanem drużyny. Oczywiście Baszczyński nie jest kapitanem Ruchu. Za pomyłkę przepraszam.

Przed nami bardzo ważny mecz Ruchu z Podbeskidziem na Cichej. Kto wygra?
Więcej o: