Sport.pl

Ruch Chorzów w dziesiątkę obronił się przed atakami Legii. Finał Pucharu Polski nadal realny

Przed meczem życzyliśmy sobie emocji w meczu rewanżowym. Wygląda na to, że będą. W pierwszym spotkaniu półfinałowym Pucharu Polski między Ruchem Chorzów i Legią Warszawa padł bezbramkowy remis i sprawa awansu nadal jest otwarta.
Legia od początku zaatakowała, widać było, że chce jak najszybciej rozstrzygnąć sprawę awansu. Goście nie przyjechali w najsilniejszym składzie, ale podejrzewamy, że ławka rezerwowych Legii i tak znalazłaby miejsce w podstawowym składzie Ruchu (może nawet Aleksander Jagiełło, który ponoć jest bardzo zdolnym bocznym napastnikiem).

Po pierwszym kwadransie legioniści powinni prowadzić 2:0, ale najpierw rezerwowy dotąd bramkarz Ruchu Krzysztof Kamiński znakomicie wybił piłkę po ostrym uderzeniu Marka Saganowskiego, a po chwili fatalnie spudłował Michał Kucharczyk. Z tyłu "czyścił" Dickson Choto, którego rozmiar spodenek może rzeczywiście przerażać (nie jest oczywiście tak szczupły, gdy grał w Górniku), ale za to doskonale wyczuwał moment, w którym należy interweniować.

Przyznać jednak należy, że i Legia miała słabe punkty. Okazuje się, że nie ma tam kto wykonywać stałych fragmentów gry, bo Brzyski uderza znacznie gorzej niż w czasach, gdy czynił to w niebieskiej koszulce.

Chorzowianie w pierwszej połowie tylko raz zagrozili bramce gości (kąśliwa główka Macieja Jankowskiego po centrze z rzutu rożnego) i początkowo wyglądali na trochę przestraszonych. Potem zaczęli spisywać się coraz lepiej, dlatego kibice bardzo gwałtownie przyjęli fakt, że drugą żółtą kartkę zobaczył Igor Lewczuk i musiał zejść z boiska. "Złodzieje" to najłagodniejszy epitet pod adresem arbitra. Niecenzuralne przyśpiewki wzmogły się, niestety, kiedy spiker powitał obecnego na stadionie Krzysztofa Warzychę. Fani gości zareagowali wyjątkowo obrzydliwą rymowanką, a to z kolei otworzyło puszkę Pandory na niebieskich sektorach.

W drugiej połowie wcale nie było widać, że Ruch gra w osłabieniu. Niebiescy z pasją atakowali - w 56. minucie świetną okazję miał Jankowski, ale jego strzał wybił z linii bramkowej Janusz Gol. Widać, że gospodarze wzięli sobie do serca krytykę po ostatnim nieudanym meczu z Podbeskidziem.

Z upływem czasu przewaga Legii znów zaczęła rosnąć. W 73. minucie znów znakomicie spisał się Kamiński, który wybronił w sytuacji sam na sam z Kucharczykiem. Nie była to jednak przewaga przygniatająca, gospodarze bronili się mądrze, jak choćby w 80. minucie, kiedy Marek Szyndrowski rozbroił spokojem Miroslava Radovicia, który wszedł w drugiej połowie.

Po tym meczu jedno jest pewne: warto zapamiętać Krzysztofa Kamińskiego. Nie pękł w trudnym meczu i Ruch będzie miał z niego jeszcze pociechę. Ma dopiero 22 lata.

Komentarze (12)
Ruch Chorzów w dziesiątkę obronił się przed atakami Legii. Finał Pucharu Polski nadal realny
Zaloguj się
  • vito3

    Oceniono 25 razy 13

    skoro napompowana hajcem legia nie potrafi strzelic bramki czternastej druzynie ligi grajacej w dziesieciu tzn ze dziadostwo przezarlo do cna nasza pozal sie boze ekstraklase a dziennikarze robia naprawde wiele zeby warsiawskiemu dziadostwu wmowic coz to za wspanialy kolektyw z jedna tylko drobna wada ze to paka do grania w klipe banda zelowych dupkow

  • ologolo

    Oceniono 11 razy 9

    Ma dopiero 22 lata , tak można pisać jak chłopak ma 17-18 lat ,22 lata to stary koń a nie junior,

  • strefas

    Oceniono 36 razy 8

    Patrząc na statystyki Ruchu ,to wydaje mi się,że on gra w "Piłkarski Poker" .Jak to jest możliwe żeby w jeden dzień przegrać z najsłabszym na drugi zremisować w osłabieniu z najsilniejszym - to taka dysproporcja nie może być dziełem przypadku.

  • mp102

    Oceniono 4 razy 4

    Ruch bez Peskovica, Konczkowskiego, Stawarczyka, Malinowskiego, Zieńczuka patrząc na mecz z Podbeskidziem jeszcze bez Lewińskiego i Chwastka więc też pierwszy skład to nie był, jeszcze dodajmy podstawowych kontuzjowanych Sadlok, Sultes, Straka, więc nie wiem czemu każdy widzi tylko, że klub z Warszawy grał osłabiony. Po drugie ławka drużyny, która chce walczyć o mistrza chyba ma ławkę o wiele szerszą, a okazało się że legia to cienizna i wcale mnie nie zdziwi jak po wywalczeniu mistrza odpadnie znów w europejskich pucharach z jakimś FC Zakapior z Kazachstanu czy Mołdawii.

  • pawel.ccc

    Oceniono 22 razy 0

    Trener Urban udowodnił, dlaczego kilku zawodników Legii nie powinno grac w tym zespole. Szkoda, że jednym z nich okazał się Kucharczyk, kiedyś utalentowany piłkarz, teraz zwykły kopacz nadający się do ligi okręgowej. Żewłakow, Choto, Radovic, Vrdoljak, Saganowski - nadają się do grania ale za 5 tysięcy PLN miesięcznie i ani grodza więcej albo - wypad do okręgówki. Jagiełło powinien jeszcze pograć w Agrykoli a nie w "ekstra-klasowym" klubie mającym ambicje do gry w LM. Samo nazwisko nie gra, jak widać.

  • darako1970

    Oceniono 30 razy -16

    Legia grała w pół rezerwowym składzie .W rewanżu Ruch jest bez szans

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX