Sport.pl

Ruch Chorzów jak Polonia Warszawa? Dariusz Smagorowicz jak Ireneusz Król? "W klubie nie ma nic"

PRZEGLĄD PRASY. Piłkarze Ruchu Chorzów idą na wojnę z prezesem Dariuszem Smagorowiczem - donosi Fakt. Powód? Zaległości finansowe.
Interesy pięciu piłkarzy niebieskich: Żeljko Djokicia, Mindaugasa Panki, Michala Peskovicia, Gabora Straki i Marcina Kikuta reprezentuje mecenas Agata Wantuch, która od kilku miesięcy w imieniu zawodników Polonii Warszawa walczy także z właścicielem stołecznego klubu Ireneuszem Królem o zaległe pensje. - Poszły wezwania do zapłaty. Poinformowaliśmy Komisję Licencyjną PZPN. Działamy - powiedziała Faktowi Wantuch. W takiej samej sprawie, ale z innym prawnikiem, przeciwko Ruchowi wystąpił również Igor Lewczuk.

Zdaniem Faktu w tym roku zawodnicy nie dostali jeszcze żadnej (!) wypłaty i mają już dość tłumaczeń, że "pieniądze jutro wpłyną na konto".

Więcej w Fakcie.

Więcej o:
Komentarze (18)
Ruch Chorzów jak Polonia Warszawa? Dariusz Smagorowicz jak Ireneusz Król? "W klubie nie ma nic"
Zaloguj się
  • kaminski40

    Oceniono 18 razy 16

    W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów
    Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej
    rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do
    ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA
    Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i
    1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt,
    że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i
    6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych
    kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało
    się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki
    inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie
    najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
    Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym,
    Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi!
    Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu.
    Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z
    olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport
    miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym
    totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych
    form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami
    transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów
    Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem
    do badań n

  • kaminski40

    Oceniono 15 razy 13

    Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w
    1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się
    pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu
    górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano
    mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza
    pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz
    PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.

    Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze
    wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne
    skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie
    komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i
    bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże
    pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich
    boiskach także miał wyrabiać 200% normy.
    Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt
    zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy
    Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego
    dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą
    proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów
    jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego
    wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym
    ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis
    zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym
    mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały
    komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30
    milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na
    olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył
    rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie
    nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się
    katastrofą.
    Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten
    wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

    „Zabrze”
    Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
    węgla pokłady rąb,
    w twojej kopalni, na twym chodniku
    staje ojczyzny zrąb.

    Pod twym oskardem padł kapitalizm,
    nadszedł wolności czas.
    Więcej żelaza, węgla i stali
    dla robotniczych mas!

    Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
    z węgla nasz Wspólny Dom,
    węgiel - to siła Ludowej Armii,
    droga ku jasnym dniom.

    Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
    dzisiaj wyciskasz pot:
    Polska robocza czeka i patrzy,
    czeka i pług, i młot.

    Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
    w przyszłość twą jasną idź,
    dąż zastępami współzawodników,
    w trudzie pierwszeństwo chwyć.

    Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
    węgiel, żelazo, stal!
    Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
    w socjalistyczną dal.

    Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na
    potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy.

  • ruszglowa10

    Oceniono 17 razy 11

    pisze "FAKT" a ta gazeta pisze o tym ze "kurz chciał zabić kobietę" ta gazeta nadaje się do podcierania dupy a nie do czytania.

  • kaminski40

    Oceniono 9 razy 9

    Arcydziełem
    kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu
    z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał
    nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił
    jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa
    zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka
    porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1)
    określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka
    dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest
    jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś
    demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię
    potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie
    Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
    W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale
    jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym
    meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż
    rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times
    wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i
    zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi
    więcej bramek…
    Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu
    wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów
    europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10
    lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który
    nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się
    dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka
    Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki!
    Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na
    ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z
    Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że
    faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym
    podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu
    pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą.
    W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w
    decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces!
    Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne
    wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano
    tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był
    hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny
    miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok
    z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w
    przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena
    Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy
    nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar.

  • kaminski40

    Oceniono 8 razy 8

    a teraz pokurcze eduardo i rienhard -komuch możecie cały wieczór klikać na kciuki w dól najlepiej wam to wychodzi. Przynajmniej w domu będziecie siedzieć i nikt nie będzie zakłócał porządku na torach gdzie jeżdża pociągi z wonglem. Pustaki zabrzańskie z za Buga:):):)

  • wrobel_3

    Oceniono 10 razy 8

    jak tylko sie zaczely wpisy pod poprzednia notaka o Polonii krytykujace wladze Warszawy za forowania Legii nad Polonia juz zmieniono ja na bardziej bezpieczna. Czyzby nie mozna bylo krytykowac warszawskiego ratusza?

  • totoboss

    Oceniono 18 razy 8

    Smagorowicz przejmuje Ruch a za miesiąc prosi władze Chorzowa o kilkumilionową pożyczkę na utrzymanie klubu. Chłopie do kopocza a nie do zarządzania klubem !!!!!!!!!!!!

  • kaminski40

    Oceniono 7 razy 7

    Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę
    i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta,
    że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił
    wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej
    przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u:
    całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
    Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji
    Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa
    lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o
    kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze
    Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje –
    angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu
    znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w
    stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu
    stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje
    o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien
    awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku
    zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez
    komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny:
    „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie
    brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle.
    Oni nie byli złośliwi, nie byli chams
    Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak
    pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich
    nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że
    wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych
    niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we
    wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od
    usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w
    losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca”
    – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń
    (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej
    drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem
    usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej
    bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż
    zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim).

  • ruszglowa10

    Oceniono 21 razy 7

    Taa.. czytajcie sobie dalej bzdury jakie wypisuje fakt

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX