Sport.pl

Ruch Chorzów wreszcie wygrał w Bełchatowie. I odebrał rywalom nadzieję na utrzymanie? [WIDEO]

Dzięki dwóch golom Macieja Jankowskiego i trafieniu Łukasza Janoszki Ruch Chorzów w końcu przełamał złą passę na bełchatowskim boisku. Poprzednio zwyciężył tam w... 1999 roku.
Ruch zaczął sobotnie spotkanie z pięcioma nowymi zawodnikami w składzie w porównaniu z ostatnim ligowym meczem, czyli kompromitacją (1:3 u siebie) z Podbeskidziem Bielsko-Biała (zabrakło Michala Peskovicia, Arkadiusza Lewińskiego, Roberta Chwastka i Marcina Malinowskiego, którzy usiedli na ławce rezerwowych oraz kontuzjowanego Marka Zieńczuka) i tylko jedną biorąc pod uwagę zakończone bezbramkowym remisem pucharowe starcie na Cichej z Legią Warszawa (Piotr Stawarczyk zastąpił ukaranego za brutalne zagranie Marcina Baszczyńskiego).

Trener niebieskich Jacek Zieliński znowu dał szansę dobrze prezentującemu się w meczu przeciwko stołecznej drużynie Krzysztofowi Kamińskiemu, dla którego był to ligowy debiut. Bramkarz Ruchu potwierdził, że warto było na niego postawić. Po pół godzinie gry w kapitalny sposób obronił strzał szarżującego chorzowskim polu karnym Mateusza Maka, a kilka minut później rozpoczął bramkową akcję niebieskich. Stało się to po... strzale w słupek bramki gości Dawida Nowaka. Mający w tej sytuacji sporo szczęścia Kamiński złapał piłkę i natychmiast wybił ją na połowę rywali. Tam futbolówką wymienili się Filip Starzyński i Maciej Jankowski, a ten drugi - mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy - celnie uderzył. Słupek Nowaka i trafienie Jankowskiego dzieliło tylko 12 sekund!

W tej części gry chorzowski bramkarz popisał się kolejną świetną interwencją zatrzymując Kamila Wacławczyka. Zdarzył się mu się także błąd. Zaraz przed przerwą wybiegł przed pole karne i minął się z piłką, czego nie wykorzystał Nowak, który nie trafił do pustej bramki. Dla trenera gospodarzy Kamila Kieresia najwidoczniej było to zbyt wiele, bo na drugą połowę były reprezentant Polski już nie wybiegł.

Znakomicie za to rozpoczęli ją niebiescy, bo już po niespełna dwóch minutach zdobyli drugiego gola. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Starzyńskiego przed bełchatowskim polem bramkowym powstało spore zamieszanie. Najlepiej odnalazł się w nim Jankowski, który strzelił swojego piątego ligowego gola w sezonie.

Wkrótce chorzowianie ostatecznie pogrążyli bełchatowian, w czym pomógł im... Łukasz Grzeszczyk. W niegroźnej sytuacji pomocnik gospodarzy zagrał ręką we własnym polu karnym. Co prawda litewskiemu bramkarzowi Emilijusowi Zubasowi udało się odbić futbolówkę po rzucie karnym, który egzekwował jego rodak Mindaugas Panka, ale ta odbiła się od słupka i trafiła do kapitana Ruchu Łukasza Janoszki, który bez trudu skierował ją do siatki.

Dzięki temu zwycięstwu Ruch awansował na 13. miejsce w tabeli. Zamyka ją Bełchatów, który traci do chorzowian 12 punktów. Do końca rozgrywek pozostało osiem kolejek.

Więcej o:
Komentarze (2)
Ruch Chorzów wreszcie wygrał w Bełchatowie. I odebrał rywalom nadzieję na utrzymanie? [WIDEO]
Zaloguj się
  • maximilianus135

    0

    Pogoń spadnie, Podbeskidzie się utrzyma, a tutaj przyszłość polskiego sportu: www.youtube.com/watch?v=e09AqlsJH1Y

  • modelius1

    Oceniono 2 razy -2

    5uj czy tam 5 h... wypie...j z tym infi oni juz zgineli w tamtyn i jeszcze wczesniejszym tygodniu a i w styczniu tez

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX