Sport.pl

Arkadiusz Piech w Turcji ściska kciuki za Ruch Chorzów

PRZEGLĄD PRASY. - Przeżyłem z niebieskimi wiele wspaniałych chwil. Cały czas mam kontakt ze "Stasiem" (Piotr Stawarczyk) i "Ecikiem" (Łukasz Janoszka). Cieszę się, że kibice o mnie nie zapomnieli - podkreśla w rozmowie ze Sportem Arkadiusz Piech.
Zimą Piech przeniósł się do Turcji. Od Sivassporu dostał samochód i mieszkanie, z którego piechotą na stadion ma pięć minut. - Płacą regularnie, mamy znakomitą bazę, ze względu na znaczne odległości na mecze przeważnie latamy samolotem, nasze spotkania ogląda 20-tysięczna, żywiołowa widownia - wylicza były napastnik niebieskich, który podkreśla, że w niewielkim (w porównaniu np. z liczącym ponad 11 milionów mieszkańców Stambułem), położonym w środkowej Turcji ćwierćmilionowym Sivas wcale mu się nie nudzi. - Przecież przyjechałem grać tu w piłkę, a nie odpoczywać, choć i pod tym kątem jest całkiem, całkiem - uśmiecha się Piech, który razem z żoną uwielbia spacerować po bazarze z... owocami i przyprawami.

- Turecka ekstraklasa jest silniejsza od polskiej. Jest bardziej siłowa, ale i szybsza. Grać w niej na pewno nie jest łatwo - podkreśla Piech, który przyznaje, że miał problemy z aklimatyzacją i na początku - tak jak w... Ruchu - nie grał. - Było ciężko, ale po ponad trzech miesiącach pobytu w trochę innym świecie już się przestawiłem - zaznacza.

28-latek zwraca też uwagę na różnicę w treningach. - Zdecydowanie większy nacisk kładzie się tutaj na samo bieganie. W Polsce więcej jest zajęć z piłkami i wizyt na siłowni. Tu chodzi się do nich właściwie tylko indywidualnie. Jeden i drugi kraj łączy za to gra w dziadka - opowiada Piech, który w Sivassporze gra razem z Kamilem Grosickim. Opiekuje się nimi Turek, który przez 10 lat mieszkał w Polsce. - To bardzo fajny gość. Przebywa z nami niemal wszędzie. Śmiejemy się z "Grosikiem", że brakuje nam go jedynie na boisku - mówi były piłkarz niebieskich.

Więcej w sobotnim Sporcie.

Więcej o: