Sport.pl

Torbiel galaretowata skutecznie przekreśliła plany stopera Ruchu Chorzów

Maciej Sadlok, obrońca Ruchu Chorzów, wiosną jeszcze nie wybiegł na boisko i prawdopodobnie w tym sezonie drużynie już nie pomoże.
Wychowankowi Pasjonata Dankowice doskwierała torbiel galaretowa na nodze, czyli ganglion. Narośl już dawno została usunięta operacyjnie, ale skóra wciąż się goi, a piłkarz nie jest gotowy do gry.

- Wątpię, żeby zdążył zagrać w tym sezonie. Tak naprawdę nie sądzę, żeby to miało sens. Lepiej niech się wyleczy do końca, niż gra na pół gwizdka - mówi o Sadloku Jacek Zieliński, szkoleniowiec niebieskich.

Co ciekawe, trener wciąż liczy na Gábora Strakę. Słowak wraca do dawnej dyspozycji po złamaniu stawu skokowego. Ostatnio pojawiła się co prawda informacja, że Straka rozwiąże kontrakt przed czasem (umowa obowiązuje tylko do końca sezonu), ale na razie się na to nie zanosi. - O tym, że Straka rozwiąże umowę, dowiedziałem się z mediów. Sam piłkarz o niczym takim nie mówił - zaznacza szkoleniowiec.

Przed poniedziałkowym spotkaniem z Polonią Warszawa do dyspozycji sztabu trenerskiego Ruchu będą Grzegorz Kuświk i Pavel Sultes. Kuświk, który z powodu urazu kręgosłupa nie wyjechał z drużyną na pucharowy mecz z Legią, jest już po serii zabiegów rehabilitacyjnych, które przyniosły pożądany efekt.

Znak zapytania trzeba postawić przy Marku Szyndrowskim - obrońcy, który w trakcie pierwszego pucharowego spotkania z legionistami doznał stłuczenia żeber.

Więcej o: