Ruch Chorzów na adrenalinie przed WDŚ. "To tylko wzmaga naszą czujność"

Krzysztof Kamiński, bramkarz Ruchu Chorzów po raz pierwszy w karierze ma szansę doświadczyć atmosfery Wielkich Derbów Śląska. - Lubię, gdy jest taka gorąca atmosfera. Adrenalina mi pomaga - podkreśla piłkarz.


23-latek zadebiutował w bramce niebieskich w meczu Pucharu Polski z Legią Warszawa i od tamtego spotkania wygrywa rywalizację z Michalem Peskoviciem - dotąd pierwszym bramkarzem.

- Jeszcze tej "topowej", czy ligowej piłki do końca nie poznałem, niemniej z tych moich początków chyba mogę być zadowolony, choć w każdym z dotychczas rozegranych meczów mogłem zrobić coś lepiej - mówi Kamiński, który najbardziej żałuje rewanżowego spotkania z Legią w PP. Władimir Dwaliszwili wykorzystał wtedy rzut karny, chociaż bramkarz Ruchu miał już piłkę na ręce.

Pochodzący spod warszawskiej Łomny piłkarz po raz pierwszy zagra z WDŚ. - Wszędzie słychać tylko o tym meczu, w klubie też praktycznie o niczym innym się nie mówi. Te Wielkie Derby, jak określa się je na Śląsku, dosłownie wiszą już w powietrzu. Lubię, gdy jest taka gorąca atmosfera. Adrenalina mi pomaga. Gorzej dla bramkarza, jeśli jest taki senny mecz - oczywiście z mojej perspektywy - jak ten ostatni z Polonią Warszawa, gdy przez 50-60 minut nic się nie dzieje - zaznacza.

W Zabrzu Kamiński na pewno będzie miał okazję, by popisać się bramkarskim kunsztem. - Dla Górnika to idealny mecz na przełamanie, bo jednak wiosną zabrzanom wiedzie się gorzej niż w poprzedniej rundzie. Wciąż mają jednak szanse na europejskie puchary. Ale to jest ich problem. Baczną uwagę trzeba poświęcić całej drużynie. Górnicy wiosną mniej strzelają, zdobywają mniej bramek niż pod koniec ubiegłego roku, ale to tylko wzmaga naszą czujność, bo przecież kiedyś mogą się przełamać - mówi piłkarz z Cichej, który z drużyny Górnika najlepiej zna Łukasz Skorupskiego i Pawła Olkowskiego - kolegów z młodzieżowej reprezentacji Polski.

Kto wygra najbliższe Wielkie Derby Śląska?