Marcin Baszczyński ma marzenie: Niech się już ten zgiełk wokół Ruchu uciszy

PRZEGLĄD PRASY. - Właściwie to nie wiem, jak określić to, co czuję, co przeżywam - mówi ?Sportowi? Marcin Baszczyński.
Marcin Baszczyński doznał kontuzji w niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk. Najprawdopodobniej rutynowany piłkarz doznał zerwania więzadeł krzyżowych, co może oznaczać koniec kariery.

W rozmowie ze "Sportem" Baszczyński mówi, że jest twardzielem z bogatym doświadczeniem w zrywaniu więzadeł krzyżowych. Kiedy podobnej kontuzji doznał po raz pierwszy, w 2009 roku, kończyła mu się akurat umowa z Wisłą Kraków, a lada dzień miał podpisać kontrakt z greckim klubem Atromitos. Operację przeszedł wówczas w kraju, a rehabilitację prowadził już w Grecji.

- Za pierwszym razem to była prawdziwa tragedia dla mnie. A teraz? Właściwie to nie wiem, jak określić to, co czuję, co przeżywam - mówi Baszczyński i marzy, aby Ruch wygrał najbliższy mecz z Pogonią Szczecin. - Niech się już ten zgiełk wokół Ruchu uciszy. Niech ten przedziwny sezon dobiegnie spokojnie do końca - mówi piłkarz.