Ruch Chorzów wyrwał punkt Legii. Utrzymanie już pewne!!!

Najsłabsza defensywa w lidze odparła atak najlepszego ataku. Ruch Chorzów wywalczył cenny remis w meczu z Legią i dzięki remisowi Bełchatowa utrzymało się w lidze
Piłkarze Ruchu spoglądali na zawodników Legii z zazdrością. Rok temu o tej porze, to niebiescy bili się o czołowe miejsca w lidze. Fundamentem tamtej drużyny była solidna obrona. Dziś defensywa niebieskich to już największe sito w lidze. W czasie meczu z Legią kibice Ruchu skandowali nazwisko Arkadiusza Piecha - byłego napastnika chorzowskiej drużyny. Tak naprawdę powinni jednak zatęsknić za Rafałem Grodzickim, który trzymał w ryzach obronę Ruchu zanim zdecydował się na transfer do Śląska Wrocław.

W Ekstraklasie często zdarzają się mecze, po których kibice powtarzają, że zupełnie nie było widać, że jeden zespół to czołówka, a drugi dno ligowej tabeli. Na Cichej różnica nie była tak wyraźna, jak wskazuje miejsce obu klubów w ligowej tabeli, ale jednak bez trudu można było wskazać kto gra lepiej w piłkę.

Legia dłużej utrzymywała się przy piłce. Jej akcje były składne, szybkie i co ważne kończone celnymi strzałami. Michal Pesković, bramkarz niebieskich od pierwszych uwijał się niczym mróweczka. Marek Saganowski próbował zaskoczyć Słowaka uderzeniem głową, a potem efektownym strzałem nożycami. Miejscowym ścierpła też skóra po groźnej główce Janusza Gola.

Ruch wyczekiwał na swoje szanse, na kontrę. Szkoda, że wszyscy zawodnicy z Cichej nie atakowali rywali z taką pasją i agresją co Łukasz Janoszka, bo wtedy szans na przerwanie akcji przeciwnika i wyprowadzenie kontry byłoby zdecydowanie więcej. W pierwszej połowie chorzowianie byli najbliżsi zdobycia gola po strzale Macieja Jankowskiego. Uderzenie napastnika Ruchu było jednak zbyt słabe by przełamać ręce Dusana Kuciaka.

Ruchowi do pewnego utrzymania potrzebne było zwycięstwo, ale z każdą minutą pogłębiało się wrażenie, że wszystko na co stać miejscowych to remis. Legia dominowała. Legia często zamykała Ruch na jego połowie. Legia była bliska zdobycia bramki po akcji Miroslava Radovicia, który zmylił defensywę Ruchu, ale przegrał pojedynek sam na sam z Peskoviciem.

Słabość niebieskich zaczęła z czasem irytować fanów, którzy domagali się by trener Jacek Zieliński zmienił "kilku spacerowiczów". Jakości i wiary w zwycięstwo miał dodać drużynie Marek Zieńczuk. Potem trener Zieliński sięgnął jeszcze po Jakuba Smektałę. W końcówce Ruch w końcu zaczął przeważać, ale upragnionego gola jednak to nie przyniosło. Najlepszą okazję zmarnował trzeci zmiennik - Grzegorz Kuświk.