Sport.pl

Piłkarz Ruchu Chorzów musiał śpiewać Niemcom do obiadu

Daniel Dziwniel to - jak na razie - najciekawszy z letnich transferów Ruchu Chorzów. 21-letni obrońca uczył się grać w piłkę Niemczech. Niebiescy to jego pierwszy polski klub.
Dziwniel uważa, że transfer do polskiej ekstraklasy wyjdzie mu na dobre.

Wojciech Todur: Pana ostatnim klubem był Kickers Offenbach. Czy Ruch może się równać z niemieckim trzecioligowcem?

Daniel Dziwniel: - Generalnie różnice nie są duże. I tu, i tam gra się przecież w piłkę. Dla mnie przeprowadzka do Ruchu to na pewno krok naprzód. Niemiecka trzecia liga, to także wysoki poziom, ale mnie ciągnęło do polskiej ekstraklasy. Swoich sił w lidze chciałem spróbować już zimą. Wtedy nie wyszło. Teraz już się udało.

Były propozycje z innych klubów?

- Na pewno mogłem zostać w Niemczech. W Polsce wiązano mnie z Widzewem. Konkretnej propozycji jednak nie było.

Ma pan też niemieckie obywatelstwo. Miał pan dylemat - jak wielu młodych Polaków wychowanych w Niemczech - czy grać w reprezentacji Polski?

- Pierwsza zgłosiła się do mnie reprezentacja Polski do lat 21 - w czasie, gdy trenerem tej drużyny był Stefan Majewski. To jednak nie miało szczególnego znaczenia. Nie miałem żadnego dylematu, bo od zawsze chciałem grać dla Polski. Wychowałem się w Niemczech, ale czuję się Polakiem. W naszym domu mówi się po polsku. Rodzina i znajomi też mieszkają nad Wisłą.

Młodzieżowe reprezentacje Niemiec się panem nie interesowały?

- Byłem powoływany na konsultacje, ale w oficjalnym meczu nigdy nie zagrałem.

Pana rodzina pochodzi z Elbląga. Często odwiedza pan tamte strony?

- Spędzam tam każde święta. W Niemczech była nas garstka - mama, tata, siostra i ja. W Elblągu - przy wigilijnym stole - mogliśmy się poczuć, jak prawdziwa rodzina. Dziadkowie już nie żyją, ale w Elblągu wciąż jest duża rodzina zarówno ze strony mamy, jak i ojca.

Jak znajomi z Niemiec przyjęli informację, że będzie pan grał w reprezentacji Polski?

- A różnie z tym było. Bliscy cieszyli się razem ze mną. W klubie pewnie doceniali, że mają w kadrze reprezentanta, ale odczułem też i zazdrość.

Najmocniej trzymali za mnie kciuki znajomi spoza boiska. Wśród nich najwięcej jest Niemców, ale byli i Włosi, a nawet Polacy - i to ze Śląska!

Czy musiał się pan wkupić do drużyny Ruchu? Był chrzest?

- Nie wiem, jakie są zwyczaje w Chorzowie, ale jeszcze nic takiego się nie wydarzyło. Co innego w Niemczech. Gdy dołączyłem do zespołu Kickers Offenbach, musiałem coś zaśpiewać przy posiłku (śmiech). Śpiewałem oczywiście po niemiecku.

Ruch poinformował, że jest pan wychowankiem Eintrachtu Frankfurt. To prawda?

- No... nie do końca. Zaczynałem w małym klubie położonym blisko miejsca, gdzie się wychowałem. Moja pierwsza drużyna to SV Blau-Gelb Frankfurt. Do Eintrachtu przeszedłem w wieku 12 lat za sprawą jednego z trenerów.

Jest pan lewym obrońcą. A na jakiej pozycji może pan jeszcze zagrać?

- Zdarzało mi się grać na lewej pomocy. Generalnie moja lewa noga jest lepsza.

Która z tych drużyn zajmie najwyższe miejsce w Ekstraklasie w sezonie 2013/2014?
Więcej o:
Komentarze (8)
Piłkarz Ruchu Chorzów musiał śpiewać Niemcom do obiadu
Zaloguj się
  • stroszek233

    Oceniono 16 razy 4

    będzie szczekał i odgryzie ci te radzieckie komunistyczne zabrzanske jąderka co co dzień Jurij z Kazachstanu stawia ci na bacznosć i nie potrafi. Ty zabrzańska czerwona kreaturo:)
    P.S. maczo1948 czy to prawda że kibice Piasta z Jagiellońskiej co dzień trenują na tobie dupaka?

  • maczo1948

    Oceniono 34 razy -10

    Teraz będziesz szczekał jak pies hau hau :) skamlał jak chorzowski pies !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX