Sport.pl

Łukasz Surma, nowy piłkarz Ruchu Chorzów: Na mentora się nie nadaję

Łukasz Surma po jedenastu latach przerwy znowu założy koszulkę Ruchu Chorzów. Jeżeli zdrowie i forma będą mu dopisywać, to ma szansę zostać rekordzistą wszech czasów w liczbie meczów rozegranych w lidze.
36-letni nowy pomocnik niebieskich dotąd zagrał w 415 ligowych meczach. Na ten dorobek złożyły się spotkania w barwach Ruchu, Legii Warszawa, Lechii Gdańsk i Wisły Kraków.

Wojciech Todur: Wiele zmieniło się na Cichej?

Łukasz Surma: Nie było mnie jedenaście lat, a wydaje się, jakby to było wczoraj. Miło wrócić, bo to oznacza, że te cztery i pół roku, które spędziłem w Chorzowie, jest dobrze wspominane i oceniane. To oznacza, że nie dałem wtedy plamy. Mam już 36 lat. Jak na piłkarza dużo. Fajnie, że Ruch jeszcze raz we mnie uwierzył.

Rozmowy w sprawie kontraktu były trudne?

- Gładko poszło. Miałem też propozycje z innych - pierwszoligowych klubów. Ruch to jednak ekstraklasa, a przy tym o aklimatyzację będzie mi łatwiej. Znam te chorzowskie klimaty. Niewiele się zmieniło.

Dlaczego nie został pan w Lechii Gdańsk?

- Spędziłem tam pięć ciekawych lat. Zawsze dawałem z siebie wszystko, a przecież o to na boisku chodzi. Przyszedł jednak czas, żeby się rozstać, i zrobiłem to bez żalu. Myślę o pożegnaniu... Może przed meczem Lechii z Barceloną? To jednak termin ligowej kolejki, więc może być trudno to pogodzić.

Przed podpisaniem umowy konsultował się pan z zawodnikami Ruchu?

- Rozmawiałem z Marcinem Malinowskim i Marcinem Baszczyńskim, czyli piłkarzami z mojego pokolenia. Wiem, czego mogę się spodziewać. Wiem, co się tutaj działo i jakie są perspektywy.

Gdy ponad dziesięć lat temu grał pan w Ruchu, to z kasą było krucho. Coś jak dziś. To wtedy powiedział pan, że "piłkarzom brakuje na godne życie".

- Byłem kapitanem, więc często wojowałem w imieniu drużyny. Mam nadzieję, że to się już nie powtórzy. Ruch otrzymał licencję pod pewnymi warunkami, których spełnienie ma pomóc uzdrowić klubowe finanse. Z drużyną - jak myślę - żegnają się zawodnicy z najwyższymi umowami.

Rozegrał pan dotąd w lidze 415 spotkań. Zmierzy się pan z rekordem Marka Chojnackiego?

- A nawet nie wiem, ile mi do niego brakuje...

37 spotkań. Jeżeli zagra pan we wszystkich meczach w najbliższym sezonie, to ten wynik uda się wyrównać.

- To niemożliwie. Życie nauczyło mnie, że piłkarz nie powinien wybiegać w przyszłość dalej niż na tydzień do przodu. Jeden mecz czasami decyduje o przyszłości zawodnika, a co tu dopiero mówić o całym sezonie. Faktem jest, że w kontrakcie mam klauzulę, która umożliwia mi przedłużenie umowy. By tak się stało, muszę jednak grać.

W drużynie Ruchu ma być pan mentorem, profesorem dla młodzieży. A kto był pana przewodnikiem, gdy wchodził pan do seniorskiej piłki?

- Nie nadaję się na mentora, ale dobrze. Wiem, że starsi muszą pomagać młodzieży, i myślę, że z tej roli się wywiążę. Gdy ja wchodziłem do Ruchu, to za przewodników byli mi Janusz Nawrocki, Mirek Jaworski, Maciej Mizia, Piotr Lech. Gdy Lech krzyknął "moja", to cały stadion słyszał (śmiech). To były silne osobowości. Myślę, że Ruch mnie ukształtował. To tutaj grałem z tej klasy zawodnikami co Krzysztof Bizacki czy Mariusz Śrutwa. To na Cichej byłem kapitanem.

Liga zmienia się na pana oczach.

- Na pewno wiek piłkarza się wydłuża. Zwiększa się liczba meczów, a przez to i obciążenia. Niestety, brakuje dobrze wyszkolonych zawodników. Kiedyś taką rolę z powodzeniem pełnił w Ruchu Mirek Bąk. Potrafił przyjąć, podać, strzelić - wszystko. Teraz musimy szukać takich piłkarzy za granicą. Musi przyjechać Ljuboja.

Zmierzy się pan z "klątwą numeru 10"? Kto w Ruchu wybiera koszulkę z takim numerem, to szybko żegna się z Cichą.

- To nie mój numer. Lepiej nie drażnić Mariusza Śrutwy (śmiech). Jestem typem pracusia. Wybrałem numer 4.

Pamięta pan swój ostatni mecz w barwach Ruchu?

- 2:0 z GKS-em Katowice. Zagraliśmy dobry mecz. Sam też dobrze zagrałem. To już była końcówka okna transferowego. Przechodziłem do Legii, a łza w oku się kręciła.

Dlaczego nie zagrał pan we wtorkowym sparingu z Karviną?

- Mam zaległości treningowe. Lepiej nie kusić losu. Mógłbym złapać kontuzję. Zaliczam kolejne treningi i z każdym dniem powinno to wyglądać lepiej. 

Która z tych drużyn zajmie najwyższe miejsce w Ekstraklasie w sezonie 2013/2014?
Więcej o:
Komentarze (2)
Łukasz Surma, nowy piłkarz Ruchu Chorzów: Na mentora się nie nadaję
Zaloguj się
  • stroszek233

    Oceniono 18 razy 10

    Łukasz a pamiętasz ja kropnąlęś Wiśle gola po tym jak prawie już meli majstra. Teraz trzeba ruskie ściery upokorzyć za to że to hitlerosko soviecjkie ścierwa.. won do moskwy gó...ane przeklęte szmaty

  • waldek_king

    Oceniono 18 razy -12

    dziwię się że chłop na stare lata tak się zeszmacił, raz już w gó...e siedział a teraz wdepnął po same śmieRdzące jaja.....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX