Ruch Chorzów sprawdzi, czy kobieta w męskiej szatni przynosi pecha

Na piłkarską przyszłość Ruchu Chorzów pracują dwie kobiety trenerki. Jak sobie radzą w męskim świecie?
Kobieta w piłkarskiej szatni? Nie brakuje mężczyzn, którzy uważają, że to przynosi pecha. Szkoleniowcy nie chcą też widzieć pań w autobusie, którym zespół jeździ na mecze, czy na trenerskiej ławce.

To się na szczęście w ostatnich latach zmienia i kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w męskim świecie piłki nożnej. Ruchowi Chorzów szefowała już pierwsza kobieta prezes w historii klubu, czyli Katarzyna Sobstyl. Czy w przyszłości doczekamy się pierwszej kobiety na trenerskiej ławce drużyny 14-krotnego mistrza Polski?

Na razie dwie panie pracują w Akademii Piłki Nożnej Ruchu Chorzów. Od ponad roku młodzież szkoli Beata Dyczko, do której niedawno dołączyła Angelika Łącka.

Dyczko, była zawodniczka Jaskółek Chorzów, pracuje na Cichej od 2012 roku.

- Dowiedziałam się, że w Ruchu zaczyna funkcjonować Akademia i klub potrzebuje trenerów. Wysłałam CV, odbyłam rozmowę z panem Darkiem Gęsiorem [koordynatorem ds. szkolenia młodzieży - przyp. red.] i tym sposobem pracuję z grupami naborowymi od kwietnia 2012 roku. Miałam ostatnio pod sobą roczniki 2005, 2006 i najmniejsze maluchy, a więc dzieci 3-4 letnie - mówi. - Oczywiście nie są to zajęcia typowo piłkarskie. Stawiamy na te ogólnorozwojowe. Jest wszystko, co służy dobrej zabawie. Gry i konkursy. Z piłką również. Dopiero od klasy sportowej dzieci zaczynają konkretne przygotowania piłkarskie - dodaje.

Dyczko nie wyklucza w przyszłości pracy ze starszymi grupami. - W Wawelu Wirek pomagałam już trenerowi w pracy z seniorami. Przyznam jednak, że zajęcia z dziećmi dają więcej frajdy. Nie ma presji wyniku. Świetnie się bawię razem ze swoimi podopiecznymi. Ale w przyszłości? Każdy ma ambicje. Kto wie, może będę pracowała na przykład jako drugi trener - mówi. 

Która z tych drużyn zajmie najwyższe miejsce w Ekstraklasie w sezonie 2013/2014?