Ruch Chorzów nie obawia się powtórki z koszmaru. Chcieli Lecha Poznań, no to go mają

Ruch Chorzów inauguruje sezon niedzielnym meczem z Lechem Poznań. Zespół z Wielkopolski w ostatnich miesiącach dał się niebieskim mocno we znaki.
Poprzedni sezon niebiescy także zaczęli od spotkania z Lechem. Na inaugurację rozgrywek była kompromitacja. W rewanżu zresztą to samo. Lech - tym razem na Cichej - też upokorzył niebieskich, ponownie wygrywając 4:0.

Mimo to działacze Ruchu chcieli grać w pierwszej kolejce właśnie z Lechem. Dlaczego? Na Cichej można było usłyszeć, że poznaniacy - zaangażowani w rywalizację w eliminacjach Ligi Europy - mogą przyjechać na Śląsk kilka dni po dalekim, męczącym wyjeździe. Ostatecznie jednak Lech nie trafił w LE na rywala z Azerbejdżanu czy Kazachstanu, tylko na Finów z FC Honka, których spokojnie ograł w czwartek 3:1.

- Lech wygrał pewnie. Pokazał dobrą, poukładaną piłkę. Inne wnioski płynące ze spotkania Lecha w Lidze Europy zostawimy już dla siebie - mówi Jacek Zieliński, trener niebieskich.

Szkoleniowiec Ruchu jest pewny, że jego zespół może stawić czoła silnej drużynie z Poznania. - Z każdym rywalem można i trzeba powalczyć. Gramy inauguracyjne spotkanie z bardzo silnym przeciwnikiem, który ma znakomitych zawodników w składzie, ale ja mam nadzieję, że w niedzielę będziemy pełnoprawnym przeciwnikiem wicemistrzów Polski. Skład mamy słabszy niż w poprzednim sezonie, co wcale nie oznacza, że będziemy grali gorzej, że będziemy niżej w tabeli. Chcemy dobrze wejść w sezon, więc w niedzielę w Chorzowie emocji na pewno nie zabraknie - mówi szkoleniowiec Ruchu.

- Progresja indywidualnych wyników zawodników jest duża, ale badania nie grają. Są tylko jednym z trybików w maszynie przygotowań do sezonu. Natomiast one nie zastąpią zawodników na boisku. Tym bardziej że w meczu o stawkę dochodzi presja, ciśnienie płynące z trybun, wreszcie trzeba się zmierzyć nie tylko z własną słabością, ale także, a może przede wszystkim z tym, co zaproponuje przeciwnik - zaznacza Zieliński.