Czy piłkarze mają prawo narzekać na upał? Grozi im udar, zator lub zawał

Ostatnia kolejka Ekstraklasy toczyła się przy piekącym słońcu. Sport zna przypadki, gdy imprezy sportowe są odwoływane z powodu temperatury.
Co ciekawe, obostrzenia dotyczą zbyt niskich temperatur. Przepisy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) przewidują, że rywalizacja na biegowych trasach może się toczyć tylko do minus 18 stopni Celsjusza. A co z afrykańską spiekotą? Przy jakiej temperaturze sportowcy powinni zrezygnować z wysiłku?

- Do wszystkiego trzeba podejść zdroworozsądkowo. Przy takich upałach, jakich doświadczamy w ostatnich dniach, zaburzony zostaje system termoregulacji organizmu. Powyżej 35 stopni Celsjusza organizm nie jest w stanie odprowadzić ciepła wewnętrznego wytwarzanego podczas wysiłku fizycznego. Powietrze nie jest w stanie odebrać naszego ciepła. Mówimy wtedy, że organizm jest przegrzany.

To bardzo niebezpieczna sytuacja, bo takie przegrzanie organizmu może grozić udarem, zatorem, zawałem serca - uzasadnia Leszek Dyja, trener przygotowania kondycyjnego Ruchu Chorzów.

Jak sobie radzić z upałami? Ruch skraca jednostki treningowe i przenosi je na wcześniejsze godziny. - Trzeba również pić bardzo dużo płynów. Uzupełniać je regularnie podczas treningów. Sama woda nie wystarczy. Najlepsze są płyny izotoniczne, które zawierają związki najlepiej wchłaniane przez nasze komórki. Poza tym mamy przygotowany baniak z zimną wodą do schładzania się, chłopcy co 15-20 minut robią sobie przerwę na picie. Tak samo, jak dzieje się to ostatnio podczas meczów ligowych, gdy sędziowie robią przerwy na uzupełnienie płynów. Są też specjalne koszulki, które odprowadzają pot na zewnątrz. Taka odzież nigdy jednak nie zastąpi naturalnego schładzania organizmu. Tym bardziej że 30-40 procent ciepła wydalane jest przez głowę, twarz - uzasadnia Dyja.