Sport.pl

Śrutwa wspomina, jak zawstydził działaczy Ruchu Chorzów. Nagrodą gole Ćwielonga

Piotr Ćwielong, 27-letni pomocnik z Chorzowa, zbiera pochwały za grę w VfL Bochum. Jak potoczyłaby się jego kariera, gdyby nie determinacja Mariusza Śrutwy?
Ćwielong przeniósł się tego lata do 2. Bundesligi i na razie narzekać nie może. W czasie weekendu strzelił dla Bochum dwa gole w meczu I rundy Pucharu Niemiec z piątoligowym Bahlinger S.C.

- To bardzo solidny, równy zawodnik. Był wiodącą postacią w Ruchu Chorzów, a potem zbierał też pochwały w Wiśle Kraków i Śląsku Wrocław. Myślę, że jego pracowitość i talent przyniesie mu również sukces w Niemczech - mówi Mariusz Śrutwa, były napastnik Ruchu.

Ćwielong jest wychowankiem Stadionu Śląskiego Chorzów. Do Ruchu trafił zimą 2003 roku. Na Cichej panowała wówczas straszna bieda. Edward Cecot, obrońca niebieskich, mówił wtedy, że w Chorzowie płacą tak marnie, że nawet na sznur nie starczy.

Niespełna 18-letni Ćwielong spodobał się trenerowi Jerzemu Wyrobkowi, ale okazało się, że Ruchu nie stać na to, by wykupić młokosa ze Stadionu. - Byłem tym mocno poirytowany, bo czułem, że ten chłopak może w niedalekiej przyszłości zapewnić Ruchowi ważne gole i punkty. Postanowiłem, że zapłacę za jego transfer z własnej kieszeni. Tak, by się pewnie w końcu stało, ale na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy. Myślę, że wjechałem działaczom na ambicje. W końcu znalazły się pieniądze na wykup Piotrka - wspomina Śrutwa.

Na Cichej od początku nie mówiono na piłkarza inaczej, jak "Pepe". Ten przydomek wziął się od... paczki chipsów, które nazywały się podobnie. Ćwielong przyszedł z nimi do szkoły, koledzy to podłapali i tak już zostało.

"Pepe" zanim przeniósł się do Bochum strzelał w polskiej lidze gole dla Wisły Kraków (dwa tytuły mistrza Polski) i Śląska Wrocław (także mistrzostwo). Szczególnie udane były dla niego ostatnie rozgrywki, gdy zdobył rekordowe dla niego osiem bramek. Dobrą grą zapracował na trzyletni kontrakt z Bochum.

Więcej o: