Ruch Chorzów odcina się od bójki na plaży w Gdyni

- Negatywne zachowanie grupy pseudokibiców nie tylko godzi w dobre imię klubu, ale także stawia w złym świetle całe środowisko piłkarskie - napisali działacze Ruchu Chorzów po skandalu, do jakiego doszło w Gdyni
Grupie fanów z Chorzowa zarzuca się, że napadli i pobili meksykańskich marynarzy, choć relacje co do zajść w Gdyni są rozbieżne. Kibice Ruchu przebywali nad morzem, bo niebiescy akurat rozgrywali mecz Pucharu Polski z Arką.

Klub z Chorzowa wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie:

"Ze smutkiem i ubolewaniem przyjęliśmy informację o przykrym incydencie, do którego doszło na plaży w Gdyni.

Grupa osób sympatyzujących ponoć z naszym klubem wdała się w bójkę z załogą meksykańskiego żaglowca, który zacumował w gdyńskim porcie. Pragniemy zdecydowanie odciąć się od aktów agresji i przemocy, które miały dziś miejsce, i mamy nadzieję, że ani klub, ani jego prawdziwi kibice nie będą w żaden sposób utożsamiani z tymi wydarzeniami. Od wielu lat z zaangażowaniem propagujemy pozytywny i zgodny z literą prawa doping i inicjujemy kampanie społeczne popularyzujące futbol. Niestety, szeroko opisywane przez media, negatywne zachowanie grupy pseudokibiców nie tylko godzi w dobre imię klubu, ale także stawia w złym świetle całe środowisko piłkarskie. Jesteśmy przekonani, że prawdziwi fani naszej drużyny to osoby odpowiedzialne, które koncentrują się na wspieraniu zawodników w walce o zwycięstwo, i zdają sobie doskonale sprawę, że niewłaściwe i karygodne zachowanie może nadszarpnąć pozytywny wizerunek klubu i odwrócić uwagę od tego, co jest istotą futbolu, czyli sportowej rywalizacji na boisku" - napisali działacze Ruchu.