Ruchowi Chorzów dokuczają nie tylko roszczenia Józefa Wojciechowskiego

Roszczenia biznesmena Józefa Wojciechowskiego to wcale nie jedyny problem niebieskich. W najbliższym czasie Ruch Chorzów musi podjąć decyzję o kluczowym znaczeniu dla finansów klubu.
Gdybyśmy mieli cofnąć się w czasie, by poszukiwać ostatniego sezonu, który w Ruchu Chorzów nie kojarzył się z pustkami w klubowej kasie, to musielibyśmy zatrzymać się w połowie lat 80 zeszłego wieku.

Mający wówczas oparcie w Hucie Batory klub mógł spokojnie planować przyszłość. Potem było już tylko gorzej i gorzej. W schyłkowym okresie stowarzyszenia - dziś drużyną zarządza spółka - mówiło się o kilkunastu milionach długu. Obecnie aż tak źle nie jest, co nie zmienia faktu, że niebiescy są w gronie najbiedniejszych klubów ekstraklasy. Media szacują, że Ruch wyda do końca rozgrywek 11-12 milionów złotych.

W zestawieniu z tą kwotą niepokojąco brzmią informacje o tym, że Ruch będzie musiał zapłacić około 2,5 mln złotych za transfer obrońcy Macieja Sadloka. To przecież 20 procent budżetu niebieskich!



Z roszczeniami występuje Józef Wojciechowski, były właściciel i prezes Polonii Warszawa, byłego klubu Sadloka (na zdjęciu).

- To jest sprawa o kruczki prawne. Nie chcę powiedzieć nawet słowa za dużo, żeby nie zaszkodzić - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich. Przypomnijmy, że Sadlok wrócił na Cichą przed sezonem 2012/13. Ruch miał zapłacić za jego transfer w ratach. Przedmiotem sporu na pewno jest termin spłaty. Wojciechowski uważa, że ten już dawno minął, i zaczął naliczać do kwoty bazowej niebezpiecznie wysokie odsetki. Sprawa na razie trafiła do Sądu Polubownego PZPN-u. - Czekamy na werdykt ze spokojem - zapewnia Smagorowicz.

Wojciechowski to niejedyny problem Ruchu. Obciążeniem dla klubowego budżetu wciąż jest dwóch niechcianych na Cichej piłkarzy. Mowa o napastniku Andrzeju Niedzielanie i obrońcy Marcinie Kikucie. Ich łączne wynagrodzenie przekracza miesięcznie ponad 50 tysięcy złotych. W skali roku daje to już 600 tysięcy.


- Andrzej (na zdjęciu) nie pojawia się już na treningach i w moim odczuciu jesteśmy dogadani, a rozwiązanie umowy to formalność - mówi prezes. Kikuta też nie ma w Chorzowie, bo przedstawił druk L4 na opiekę nad chorą córką. - W jego przypadku do porozumienia jest dalej. Pracujemy nad tym - zaznacza Smagorowicz.

Głębszy oddech finansowy może zapewnić Ruchowi tylko nowy sponsor lub sprzedaż wartościowego piłkarza. Działacze zapewniają, że pracują nad oboma rozwiązaniami. Po tym, jak w ostatnim oknie transferowym nie udało się sfinalizować transferu Macieja Jankowskiego do belgijskiego RAEC Mons, pisaliśmy, że zimą najlepszy napastnik niebieskich najpewniej zmieni klubu za marne pieniądze. Wartość Jankowskiego spada, gdyż po sezonie wygaśnie jego kontrakt z Ruchem. Prezes Smagorowicz potwierdza jednak nasze wcześniejsze informacje, że niebiescy wkrótce zaproponują piłkarzowi nowy kontrakt.

Kto jest najlepszym prezesem klubu piłkarskiego na Śląsku?